RSS
wtorek, 06 sierpnia 2013

Zgred wie, że silnie zaniedbał swoich (kilkunastu) PT Czytelników i być może nawet wszystkich utracił... Na swoje usprawiedliwienie nie ma nic – bo to, że zmuszony został do prawie 7 tygodni intensywnej pracy, nie jest wszak żadnym usprawiedliwieniem?

Na wypadek jednak, gdyby ktoś wciąż do jego bloga zaglądał, Zgred, chcąc wynagrodzić mu wierność i zrehabilitować się za swoje długie milczenie, zamieszcza dziś naprawdę smaczny kąsek: wynurzenia księcia Alessandro Ruspoliego, który pracą się nie hańbiąc (jeśli nie liczyć małych rólek filmowych), czerpał z życia pełnymi garściami w zamierzchłych latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych.

młody Alessandro w portrecie Paulo Ghiglii 

Gdyby ktoś miał wątpliwości co do błękitnej krwi rzeczonego, niech się dowie, że Alessandro to jednocześnie dziewiąty książę Cerveteri, dziewiąty markiz Riano i czternasty hrabia Vignanello, a rodzinę można łatwo prześledzić do XIII-wiecznej Florencji. Książę Ruspoli, znany wśród przyjaciół jako „Dado”, to jednak z krwi i kości rzymianin, który jakoby swego czasu zainspirował Felliniego do nakręcenia La Dolce Vita. Tak czy owak, Ruspoli znał wszystkich, którzy w tamtej epoce liczyli się w świecie artystycznym: Jeana Cocteau, Salvadora Dali, Balthusa, Trumana Capote, Orsona Wellesa, Rogera Vadima, Brigitte Bardot, Jane Fondę, Romana Polańskiego.

Odnalazł go w Palazzo Ruspoli w Wiecznym Mieście Clive James (którego nie chcę obrazić, nazywając dziennikarzem), Australijczyk bardziej brytyjski niż Brytyjczycy, przy okazji arcyzabawnego programu z serii Postcard from…i przedstawił tak oto:

Dado is among the last of a vanishing species. He is an Italian nobleman elegantly going broke, because he cares more about living gracefully than hustling for a buck.

A oto nostalgiczne wynurzenia Dado Ruspolego na temat dzisiejszych czasów, dekadencji, barbarzyńców i współczesnej młodzieży.

 

A Caffè Greco w Rzymie (na via Condotti, rzut beretem od Schodów Hiszpańskich) Zgred serdecznie poleca mimo w/w młodzieży, bo to miejsce zachowuje styl, z uporem trwając w swojej eleganckiej staroświeckości*. Gdyby nie to, książę Dado by tam pewnie nie bywał... 

Ruspoli zmarł w 2005 roku w wielu lat 81. Brytyjski Telegraph uznał go za na tyle ważną osobowość europejskiej kultury, że poświęcił mu duży nekrolog. Jest w nim mowa o jego ekscentryczności, uzależnieniu od opium, upodobaniu do poezji. Czytamy tam też między innymi

He funded ballet and musical companies, and gave to charitable causes with a generosity that was, as in all things, almost boundless. Perhaps too boundless, for by the time he reached pensionable age he began to feel the pinch. In 1990, the Palazzo Ruspoli was sold to a financier and is now a museum.

"Haven't you ever worked?" he was once asked. "No," came the riposte, "I've never had time."( ...) He could have made a fortune from his contacts when younger, but he took more pleasure in enhancing the lives of others, and was at his happiest when in good company.

jedno z ostatnich zdjęć księcia Dado. Porównajcie z portretem. Ku refleksji...

 

Caffè Greco ma w Polsce ubogą kuzynkę: to krakowska Jama Michalika.

Tagi