RSS
sobota, 04 lipca 2015

Ciekawe tzw. "komentarze internautów" pod artykułem w Onecie o masowo umierających w Angoli dzieciach. Komentarze te zdaniem Zgreda wpisują się nieźle w jego próby przedstawienia złożoności świata, ludzkiej kondycji i mądrości gatunku homo sapiens.

Tym razem obejdzie się bez ilustracji.

~amerol: 

Pracuję z Portugalem, który musiał uciekać z Angoli. Jego rodzice mieli majątek. Chłopi pracowali na ich ziemi ale mieli co jeść i gdzie mieszkać. Była szkoła prowadzona przez misjonarzy i dostępny lekarz (leczyli się też u szamana). Rewolucja wyłoniła [chyba wygoniła?] Portugalczyków, zabrała też domy i pracę czarnym. Ziemia rozparcelowana, ale maszyny zostały zniszczone albo rozkradzione. Wysoko wydajnej produkcji nie da rady utrzymać przy pomocy sochy. Rewolucyjne władze pozabijały wszystkich lokalnych przywódców czarnej społeczności, którzy chcieli współpracy z białymi.

~jerry do ~amerol:

Taka sama sytuacja jak w RPA, kedyś kraina mlekiem i miodem płynąca w tym również dla rdzennych mieszkańców, którzy mieli pracę. Jednak po przewrocie Mandeli wszystko zostało zniszczone zdewastowane i rozkradzione. Teraz za to jest równość... równa bieda i głód dla wszystkich. Biali żyją za murami strzeżeni przez firmy ochronne [zapewne ochroniarskie], a czarni żyją w slumsach, w które zamieniono centra finansowe w Johanesburgu i Pretorii.

~marzan:

Sytuacja w Angoli i krajach podobnych jest taka jak u nas - tylko jakiś czas temu. Słabe jednostki wymierają w dzieciństwie, za to potem trudno takiego, co się przez sito przepchnął, i kłonicą utłuc. Selekcja naturalna. Zachód z jego selekcją nienaturalną wcześniej czy później pełen będzie chorych ludzi, sztucznie przez medyków podtrzymywanych przy życiu - chyba że medycyna aż tak daleko się posunie, że i zrodzonego jako słabeusza uczyni mocarzem, niepodatnym na choroby. Pewnie to nastąpi, ale... Kto tę naturę wie, jakie niespodzianki szykuje dla naszego czasami zbyt aroganckiego gatunku. No a wracając do wymierających w Afryce dzieci - prawdziwy dramat tego kontynentu nie na tym polega. On polega na czymś dokładnie odwrotnym - że się tych dzieci rodzi i przeżywa o wiele, wiele za dużo jak na ekosystem Afryki. Jeśli dziś angolska służba zdrowia ma leczyć po 6 dzieci w rodzinie, to ledwie dyszy. Gdyby leczyła tylko (albo aż) po 3, to by miała na to więcej kasy i mniej by pacjentów umierało. Prosta matematyka, ale widać za trudna dla miłośników płodzenia niczym królik.


Tagi: Angola
15:45, tobiasz2013
Link Dodaj komentarz »
Tagi