RSS
czwartek, 15 czerwca 2017

Zgred zauważył, że w ostatnich czasach ogromną karierę robi cytat z Norwida, ten o Polakach jako o wspaniałym narodzie i żadnym społeczeństwie.

 

Tyle, że każdy wkłada w niego treść taką, jaką chce. Zgred też chce, więc mocno się nad tym cytatem zastanawia, a właściwie nad pierwszą jego częścią. Bo że społeczeństwem jesteśmy żadnym, to oczywiste. Współpraca z innymi nas nie kręci: ledwie 13 % z nas należy do jakiegoś stowarzyszenia, towarzystwa, czy innego związku; w Skandynawii jest to dobrze ponad 70 %.

Wzgląd na dobro współobywateli też u nas słaby, co bardzo widoczne u polskiego kierowcy; Zgred już o tym tyle razy pisał, że nie będzie sobie więcej na ten temat palców na klawiaturze strzępił.

 

Zaufanie do bliźniego bliskie zeru: Zgred przeprowadził się na wieś i nie przestają go zadziwiać te wszystkie wściekłe psy, które włościanie (i byli miastowi) trzymają w obejściu celem trzymania ewentualnych intruzów na dystans. Pomyśleć, że są w Europie kraje, gdzie pojęcie „pies stróżujący” nie istnieje i w zasadzie jest nieprzekładalne.

 

Nasz stosunek do kontaktów ze współobywatelami najlepiej wyraża się w zjawisku, w innych krajach nie znanym: parawaningu.

 

Władysławowo

Pouczające jest też czytanie tzw. komentarzy internautów: tyle żółci i jadu nie wlewa do sieci chyba nikt inny. 

 

Zgredowi spokoju nie daje pierwsza część Norwidowskiego bon motu i zastanawia się, w czym tkwi wielkość naszego narodu. Zdając sobie sprawę, że ociera się w tym momencie o kodeks karny (bo nie pamięta, czy ta ustawa już przeszła, czy nie), pozwoli sobie to twierdzenie poddać w wątpliwość.

No dobrze, nie mieliśmy w historii lekko i mimo trefnych sąsiadów przetrwaliśmy. Ale czy Bułgarzy mieli lekko z Turkami? Baskowie z Hiszpanami? Finowie z Ruskimi? Irlandczycy z Angolami (żeby się trzymać tylko Europy)? I też przetrwali.

Przedmurze chrześcijaństwa? Chrześcijaństwo się u nas nie przyjęło, jak się ostatnio okazało, więc pewnie zostało za murem.


Co żeśmy politycznie zaeksperymentowali, wychodziło słabo. Demokracja szlachecka? Zapomnijmy: cała prawie magnateria była na liście płac sąsiadów, nie dziwota, że w końcu przyszli i rozparcelowali. Demokracja bezprzymiotnikowa w dwudziestoleciu międzywojennym się nie utrzymała, a nawet faszyzm w latach trzydziestych jakiś taki pokraczny nam wyszedł. Może teraz lepiej się uda?

W 1989 naród niby wyprosił z Polski komunistów, ale teraz się okazuje, że sami sobie poszli, a przedtem pod stołem niejasny jakiś deal zawarli z ciemnymi, antynarodowymi siłami. I nic nie pomogło, że stół okrągły, żeby bez kantów było.


Często narzeka się polskie elity, że zgrzebne, że przed wojną, to były elity. Tym wszystkim, którzy tak myślą, Zgred dedykuje fragment wspomnień z tamtych czasów, na które onegdaj natrafił. Pewien ziemianin, Gustaw Lubieniecki, tak oto opisuje raut wydany przez prezydenta Ignacego Mościckiego na cześć króla Afganistanu Amanullacha:

Na raucie było kilkaset osób. Mogliśmy obaj z ojcem stwierdzić dowody nie tyle demokracji, ile chamstwa zaproszonych. Gdy w pewnej chwili otworzono drzwi do sali, w której znajdował się zimny bufet, tłum ludzi rzucił się do bufetu jak stado zgłodniałych wilków. Zostaliśmy chwilę, aby mieć możność obejrzenia pięknych dywanów perskich, leżących na posadzce. Ku naszemu zdumieniu w wielu miejscach leżały na dywanach niedopałki papierosów. Niektóre tliły się trochę. 

piątek, 02 czerwca 2017

Rodaka spacerującego po Rzymie uderzy zapewne profuzja ciemnoniebieskich flag z gwiazdkami powiewających obok włoskiego trójkoloru na wszelkich urzędowych gmachach.

 

Nie sposób się nie zastanawiać, z czego oni tutaj są tacy dumni? Może są po prostu niedoinformowani?

 

Może nie wiedzą, że są tzw. płatnikiem netto (tzn. od UE dostają mniej, niż do niej wpłacają) i myślą, że to Matuszka Unia daje im kasę na drogi, wodociągi, oczyszczalnie ścieków i restaurację zabytków?

 

Może ktoś powinien im powiedzieć, że są wykorzystywani? Wciągani przez brukselskich komuchów w ich niecne plany? No, ale lewackie ciągoty Włochów są powszechnie znane.

Na szczęście my tutaj w Polszcze wiemy lepiej. Nasze władze szybko się zorientowały, co w trawie piszczy i o co tej Unii naprawdę chodzi. Nie z nami takie numery! Nie udało się ruskim zrobić z nas swoją republikę, to się Mumii Europejskiej też nie uda.

My się wydymać nie damy. Nikt nam nie będzie mówił, jak mamy sobie dom umeblować. Jak chcemy ustawić fortepian na suficie, to nasza sprawa. Nasz sufit, nasz fortepian i * im do tego.

 

Był taki czas, że daliśmy się trochę omamić, ale to było za poprzedniej władzy, co to przed Unią na kolana padła. Aleśmy już wstali. Flaga Związku Zjednoczonych Republik poszła won. Sygnał dała Nasza kochana Pani Premier,

 

A potem Nasz Pan Minister Spraw Zagranicznych też wszystkim pokazał, że reprezentuje Naród Polski, a nie jakieś obce siły.

 

Jak to zgrabnie ujęła jedna Nasza Posłanka, w końcu Pani Profesor, więc chyba wie najlepiej, „ciągłe eksponowanie naszej flagi z jakąś unijną szmatą obraża nasze symbole”. Czyż nie wspaniale wygląda nasza Biało-czerwona dumnie i samotnie powiewająca na Zamku Królewskim?

 

Nie wszyscy jeszcze w Ojczyźnie to jeszcze zrozumieli, ale rośnie już nowe pokolenie Polaków patriotycznie wychowane, czemu dało wyraz w ramach obchodów Dnia Dziecka goszcząc w Sejmie Polskim i naśladując naszych mądrych Parlamentarzystów.

 

Tylko Maryjka czemuś smutna.


Tagi