RSS
poniedziałek, 25 maja 2015

Czy zdarzyło Ci się, PT Czytelniku, że prześladowała Cię jakaś piosenka, jakaś melodia, katował Cię jakiś utwór w sposób tak uporczywy, że pomału zacząłeś odchodzić od zmysłów, że natręctwo zaczynało przybierać formy groźne? Otóż Zgredowi się przydarzyło, i być może w złudnej nadziei, że się odczepi, dzieli się tym czymś, co od pewnego czasu go tak bardzo męczy, z Czytelnikami. Całego tekstu nie pamięta, ale osobliwie dręczy go ten oto kawałek:

Gdy życie zdarło z faceta już maskę,
Gdy mu fasada rozwala się z trzaskiem,
Gdy zza niej wyjrzy jak dupa z pokrzywy
Pysk zły i obrzydliwy i pryśnie cały blef -
O, wtedy chociaż się pragniesz powściągać
Nie nasobaczyć i nie naurągać,
Choć inwektywą żywą nie chcesz chlustać
To same twe usta wykrzykną tobie wbrew…

To oczywiście klasyk, wieszcz z ciemnych czasów komunizmu, no, może nie wieszcz, a wieszczyk zaledwie, bo skromny bardzo, kulturalny i delikatny, a przecie nad podziw przenikliwy...


Tagi: maska
00:10, tobiasz2013
Link Komentarze (1) »
czwartek, 07 maja 2015

(…) pogoń za nieśmiertelnością i wieczną młodością to coś, co dzieje się na naszych oczach. Ludzie nie tylko żyją dłużej, lecz także usiłują przedłużyć pewne etapy życia. Nie chcemy przestać być dziećmi, nie chcemy przestać być nastolatkami, trzymamy się kurczowo młodości. Dziś dzieciństwo trwa do 16. roku życia, w czasach Dickensa skończyłoby się na dziewiątym. (…) Dlaczego najdłużej, jak można, uciekamy od odpowiedzialności? Dlaczego udajemy, że jesteśmy nastolatkami? 30-letni faceci mieszkają z mamą, ich rówieśniczki kupują ubrania w sklepach dla młodzieży. Nie akceptujemy tego, że młodość się kończy, że wchodzimy w wiek średni. Ludzie starsi, 60- i 70-letni jak najdłużej z kolei chcą być aktywni i wcale nie zamierzają niańczyć wnuków. Mówią dzieciom: „Hola, wreszcie zamierzam pożyć dla siebie”. (…) Jeszcze do niedawna, jeśli 24-letnia dziewczyna nie wyszła za mąż, coś z nią było nie tak. Dziś mamy pokolenie 30-latek, które nawet nie myślą o małżeństwie, a co dopiero o dzieciach. I to jest coraz powszechniejszy trend. Jesteśmy coraz bardziej wybredni albo coraz ostrożniejsi, cały czas myślimy, czy to aby na pewno właściwa osoba, czy to z nim czy z nią chcę mieć dzieci.

A dalej:

Cóż, ja staram się nad człowiekiem pochylać. Bo ludzie są zasadniczo słabi i należy im współczuć. I nie oceniam ich za to, że są religijni – czasem nie mają niczego innego, znikąd nadziei, żadnej ochrony. Zakładają ten krzyżyk na szyję i idą w niedzielę do kościoła, myśląc, że dzięki temu w przyszłym życiu spotkają się z ukochanymi rodzicami. Wiara daje im poczucie sensu, gdy nagle go tracą – kiedy zostaną zwolnieni albo odejdą na emeryturę i wszystko, czym wcześniej żyli, się kończy. Większość ludzi nie analizuje przesadnie tego, co ich spotyka, tylko po prostu płynie. Czuje, nie myśli. (…) Kościół i religia to bardzo ważne instytucje społeczne, które sprzedają psychoterapię w zamian za posłuszeństwo. Ostatecznie lepsze to niż chaos i anarchia. Pozwólmy więc leniwym, głupim i przerażonym szukać ukojenia w religii.

Wynurzenia te dały Zgredowi sporo do myślenia, może go wręcz zadziwiły. Może nie ze względu na treść, bo nie są to rzeczy strasznie odkrywcze, ale ze wzglądu na wywiadowanego (jak się ostatnio mawia) autora – rosyjskiego pisarza specjalizującego się w fantastyce naukowej. Przypuszczalnie Zgred ma wdrukowany pewien obraz Ruskiego, do którego tego typu refleksje słabo pasują.



Chociaż mógłby się domyślić, że nawet kilkadziesiąt lat radzieckiego ustroju nie mogły zniszczyć dorobku dawnej inteligenckiej kultury tego kraju.

A może to nieufność w stosunku do uprawianego przez autora literackiego rodzaju, który Zgred zawsze uważał za trzeciorzędny, a nawet podejrzany?

Podejrzany, bo pokazał już swoją destrukcyjną siłę – vide L. Ron Hubbard,

L. Ron Hubbard

któremu udało się zredukować o połowę inteligencję tysięcy skądinąd normalnych ludzi.

niektórych zresztą całkiem sympatycznych

12:36, tobiasz2013
Link Dodaj komentarz »
Tagi