RSS
sobota, 13 kwietnia 2013

To, że do samookreślenia się ludzkość zawsze potrzebowała Tych Innych, to stwierdzenie banalne. Zawsze byli jacyś Oni. Ich istnienie (i ewentualne zagrożenie z ich strony) dawało jaskiniowej społeczności poczucie wspólnoty losu i niezbędne poczucie bezpieczeństwa.

Wojny plemienne są stare jak świat. To, że się niedawno naparzali w Ruandzie nie wynikało z tego, że tamtejsi przywódcy polityczni konkurowali ze sobą na zasadzie „ja po Oksfordzie, a ty, mój czarny bracie, po Cambridge” (chociaż tak przypuszczalnie było), ale z tego, że należeli do różnych plemion. Aktualnie ćwiczy się to w Kenii, jutro będzie to jeszcze inny kraj. My tu w Europie znamy umiar, a i dostęp do broni palnej trudniejszy, więc ofiar wśród piłkarskich kibiców za wiele nie ma.

 

(rys. Krynicki)

Nie znaczy to jednak, że w sprzyjających warunkach nie potrafimy dać nieźle czadu. Ulubionym wyróżnikiem dla Obcego była zawsze religia; w imię stosunkowo niewielkich doktrynalnych różnic europejscy chrześcijanie wyrzynali się już tysiącami. Oświecenie nas nieco utemperowało, ale mimo postępu gotowość do religijnej jatki w nas tkwi i wciąż potrafi dojść do głosu – jak np. w Północnej Irlandii, czy całkiem niedawno, w nieco bardziej zakamuflowanej* formie w Chorwacji, lub mniej zakamuflowanej w Bośni.

Nie trzeba chyba dodawać, że najbardziej przechlapane  zawsze miał Obcy, który nie chciał się zasymilować**, jak Żyd, czy Cygan. Tak, Cygan, bo Zgred nie widzi w tym słowie niczego uwłaczającego i w tej kwestii nie podda się terrorowi politycznej poprawności.

W zjednoczonej Europie ostatnio modne jest z kolei dystansowanie się od Innych geograficznie: pracowitej, protestanckiej Północy od bałaganiarskiego, katolickiego Południa, albo wyrafinowanego Zachodu od dzikiego Wschodu:

 

ławeczka w Napton-on-the-Hill (GB)

Tylko ci nieludzcy Szwajcarzy, osobni i wyzuci z wszelkiej fantazji i wyobraźni na tyle, że jedynym wynalazkiem, który dali ludzkości jest zegar z kukułką, uporczywie nie chcą się nijak dzielić.  Kraj, w którym protestantów jest prawie tylu co katolików, etniczni Niemcy, Francuzi i Włosi rządzą na zmianę, a prezydent jest rotacyjny, uporczywie rozwiązuje swoje problemy na zasadzie consensusu***. Cholerna nuda, przerywana niekiedy dźwięcznym „Kuku! Kuku!”, które niesie się echem po bankowych westybulach.

 

zegar z kukułką

A my tu, w Polszcze? My mamy niezłe osiągnięcia. W tym słynącym z tolerancji kraju dawaliśmy już nieźle popalić innowiercom,  jesteśmy też autorami ostatniego w Europie pogromu. Kiedy jednak  Adolf  H. na spółkę z Józefem W.S. zhomogenizowali**** nam etnicznie kraj,  wydawałoby się, że przynajmniej na tej niwie mamy spokój. Hm...

Za ś.p. nieboszczki Komuny oczywiście istniał podział na  „my” i „oni”, ale wielu z „nas” podejrzewało, że ci „oni” to też w gruncie rzeczy „my”, tylko koniunkturalnie uprawiający ideolobełkot. Gładkie przejście do demokracji zdało się potwierdzić tę tezę.

I oto udaje nam się wnieść coś nowego to starej jak świat dychotomii*****. Tym razem linia podziału jest genetyczna, choć nie etniczna: oto jako pierwszy naród podzieliliśmy się skutecznie na nosicieli genu SCT-2  i całą resztę. 

 

Gen SCT (Susceptibility to Conspiracy Theories Gene) typ2, odkryty został w 2001 r. w Pasadenie. Kiedyś uważano, że jego występowanie koreluje z nie najwyższym potencjałem intelektualnym nosiciela. Ta hipoteza jest ostatnio krytykowana, ze względu na stwierdzone przypadki występowania genu m.in. u profesury uniwersyteckiej. Zgred jednak uważa, że sprawa nie jest przesądzona, ponieważ jego zdaniem, w kwestii potencjału intelektualnego tzw. rozkład normalny****** w zbiorze „profesorowie” nie różni się zasadniczo od takowego w zbiorze „hodowcy królików”, czy w każdym innym.

Gen SCT-2 uważano dotąd za stosunkowo nieszkodliwy Zobaczymy, co spowoduje jeszcze w Polszcze.


Słowniczek dla czytającej młodzieży uniwersyteckiej:

* celowo ukrytej

** upodobnić do społeczności, w której się przebywa

*** powszechnej zgody

**** ujednorodnili

***** dwójpodziału

****** coś, do cholery, możecie sprawdzić sobie sami?

Tagi