RSS
wtorek, 19 marca 2013

Od kilku dni uszy Zgreda atakuje radiowa reklama zawartości magazynu dla tych wszystkich mężczyzn, którzy wiedzą, czego w życiu chcą: chcą mianowicie na bieżąco być informowani co nowego w sklepach, na jakie małe sprytne urządzenia można aktualnie wydać pieniądze, i co się będzie tej wiosny nosiło, żeby nie wyglądać jak wieśniak. Mężczyzn świadomych. Mężczyzn nowoczesnych. Mężczyzn zorientowanych. Więc w owym magazynie, który sam określa się jako „magazyn shoppingowy promujący męskie gadżety*”, przebojem tym razem będą  KAŻUALOWE BUTY NA CO DZIEŃ

Owe „każualowe buty” w końcu zaczęły Zgreda intrygować. Jak można robić buty z każuala? Chyba z każualowej skóry, jak z krokodylej?


 

każual (Casual casual)

Żebyśmy ich nie pomylili z butami odświętnymi, które na wsi wciąż niekiedy określa się jako „kościołówki”, ani butami na specjalne okazje, wciąż zwane tu i ówdzie „trumniakami”, mówi się nam wyraźnie, że owe buty każualowe są NA CO DZIEŃ.

 

 

trumniaki (firmy D&G)

Powstaje zatem pytanie, czy warto ubijać to rzadkie w końcu zwierzę na CODZIENNE buty? Takie np. buty z krokodylowej skóry noszone są w Teksasie raczej od święta, na dyskoteki w remizie:

 

 

buty kowbojskie odświętne

Chociaż aligatorów u nich dostatek.

Czy ktoś z PT  Czytelników kiedyś każuala widział? Nie. Gdyby było ich dużo, pewnie by widział. Ergo, jest to zwierzę rzadkie i należy je chronić, zanim ubiją ostatniego na buty. Jak wybili w Polsce tura, wymordowanego do cna w XVI-XVII w., bo jego rogi szczególnie nadawały się na rożki do prochu...

 


tur (Bos primigenius)

 

Bądźmy więc mądrzy przed szkodą, chrońmy każuale!


__________________________________________________________________

* Chyba „gadgety”?

 

poniedziałek, 04 marca 2013

My, Polacy, nie lubimy naszej flagi. Uważamy ją za nudną, nie dość wyrazistą, jakąś taką nijaką w porównaniu z wypasionymi flagami innych nacji. Żebyśmy, dajmy na to, mieli na niej gwiazdki, np. równe liczbie województw! Albo chociaż dodatkowy kolor, bo w krajach Europy standard to trzy… Albo coś innego. Bo jakaś taka pustawa ta nasza flaga.

Wytwórcy flag idą nam na rękę, wkomponowując w nią godło narodowe. I od razu lepiej wygląda nasza flaga! Ten nasz orzeł, prawdę powiedziawszy, trochę niewydarzony, na tych swoich karłowatych skrzydełkach nijak by nie uleciał, ale flaga z orłem prezentuje się stanowczo lepiej, niż flaga bez!

 

Upiększamy ją też sami, jak możemy. Najprościej walnąć na niej napis, pokazujący, że nie wstydzimy się naszych korzeni. Urodziliśmy się w Pcimiu, mieszkamy tam, kibicujemy Pcimiance, piszemy PCIM. Na czarno, wielkimi literami, a co tam. Albośmy to jacy-tacy?



Może to oznaczać, że świadomość narodowa u nas słabsza, niż lokalna, że wciąż jesteśmy bardziej „tutejsi” niż polscy („Nie rzucim ziemi pcimskiej, skąd nasz ród”), ale te rozważania zostawmy socjologom.

Czy ktoś z P.T. czytelników widział, żeby np. przy okazji zawodów narciarskich coś smarowano na fladze niemieckiej, norweskiej, czy austriackiej? Obywatele tamtych krajów najwyraźniej bardziej identyfikują się ze swoim państwem, niż ze swoim własnym Pcimem, czyli, jak to się elegancko mówi, "małą ojczyzną".

To, że Polacy mają problem z taką ponadlokalną identyfikacją, doskonale widać w czasie świąt państwowych, kiedy mało kto biało-czerwoną flagę wywiesza. Co innego, jak trzeba wywiesić biało-niebieską, albo biało żółtą (która od dawna chyba nie jest postrzegana jako flaga papieska, ale raczej jako symbol wiary). Ta nieufność w stosunku do państwa ma zapewne głębokie uzasadnienie historyczne, ale te rozważania zostawmy z kolei historykom.

Ci, co znają Zgreda wiedzą, że do nacjonalizmu mu baaaaardzo daleko, nie mówiąc już o szowinizmie. A i patriotyzm pojmuje może na swój własny, zgredzi sposób, widząc dobro dla Polski niekoniecznie tam, gdzie widzą je patrioci profesjonalni. Ale Zgred urodził się tutaj (choć może nie nad Wisłą, a bliżej Odry), i nie ma z tego powodu nijakiej traumy. A spotyka wielu młodych Polaków, na których życiu cieniem od późnego dzieciństwa (a dokładnie od momentu, kiedy zobaczyli w TV pierwszy serial dla nastolatków) kładzie się fakt, że nie urodzili się w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej.

Więc nie jest dla Zgreda traumą, że jest Polakiem, a raczej czymś w rodzaju łagodnego dopustu Bożego, z którym dawno już się oswoił i pogodził. I to uczyniwszy, uznaje nudną Biało-Czerwoną za swoją flagę i nie życzy sobie, żeby przy niej ktoś majstrował. Ani przez smarowanie po niej czarnym flamastrem, ani przez uporczywe dodawanie do niej orzełka. Bo Zgred jest praworządny, a

„Znieważenie, niszczenie, uszkadzanie (…) flagi Polski to występek zagrożony karą grzywny, karą ograniczenia wolności albo karą pozbawienia wolności do roku. Art. 137 § 1 Kodeksu Karnego”.

A do flagi państwowej z godłem Rzeczypospolitej Polskiej mają prawo wyłącznie (art. 8 i art. 9 ustawy):

·       przedstawicielstwa dyplomatyczne, urzędy konsularne oraz inne oficjalne przedstawicielstwa i misje za granicą

·        cywilne lotniska i lądowiska

·        cywilne samoloty komunikacyjne podczas lotów za granicą

·        kapitanaty (bosmanaty) portów 

·        polskie statki morskie jako banderę

 

I nikt więcej.

Zgred myśli sobie, że na straży naszej flagi stać powinien Pan Prezydent. I powinien nakazać szeroko zakrojoną akcję edukacyjną, tłumaczącą narodowi (Zgred nie da się sterroryzować i nie napisze tego słowa przez duże N), o co w tym wszystkim chodzi.

Panie Prezydencie, wyjdź więc z lasu i weź się do dzieła. Broń naszej nudnej flagi. Czas skończyć z tą wiochą*!

 

_______________________________________________________________

* słowo użyte czysto idiomatycznie, Zgred nie ma bowiem nic przeciwko wsi; ba, od lat marzy, żeby na niej zamieszkać!

 

Tagi