RSS
sobota, 20 grudnia 2014

Odezwał się vox populi i przynaglił Zgreda, żeby coś nowego wygenerował i dał tym samym dowód, że żyje, i że zależy mu na owym niewielkim (ale jakże doborowym!) gronie Czytelników. Zatem – voilà:

Nasz wspólny Znajomy obchodził będzie wkrótce urodziny i wypadałoby coś z tej okazji… Bo karierę zrobił niewiarygodną. Z potencjalnie dysfunkcyjnej rodziny (matka – panna z dzieckiem, na utrzymaniu mocno podstarzałego konkubenta), on sam w nieustannym konflikcie z władzą… A jednak, jakby powiedzieli Amerykanie, osiągnął sukces. Chociaż właściwie skończył źle… Chociaż akurat ten ostatni punkt jest niejednoznaczny i mocno dyskusyjny, i to od ponad 2000 lat.

Cóż, na tę nieokrągłą rocznicę Urodzin trzeba by coś optymistycznego, radosnego, wszak z radia od kilku już tygodni dobiega dźwięk dzwoneczków i pohukiwania „ho ho ho!”, bo jak się w ostatnich latach dowiedzieliśmy, tak właśnie nieustannie pokrzykuje ów dobrze odżywiony jegomość w czerwonym (courtesy of ˆ The Cocal-Cola Company)  kubraczku,

 

Dziadek Mróz w wersji amerykańskiej, chowany na syropie fruktozowo-glukozowym

powożący reniferem ze skłonnością do nadużywania alkoholu.


Właściwie, to winniśmy radiu, a zwłaszcza sieciom handlowym wdzięczność, że już w listopadzie zaczęły nam przypominać o Urodzinach, zapewne po to, byśmy mieli dość czasu na rozważanie owego dyskusyjnego punktu, no bo jaki inny mógłby być powód? To dobrze, że ktoś dba jeszcze o naszą duchowość, prawda?

No więc Zgred życzy p.t. Publiczności Świąt  nie jak w dzieciństwie, bo to se ne vrati, ale takich, które miałyby w sobie choć odrobinę tej magii… I żeby dzieci p.t. Publiczności poczuły, że jest w tym coś więcej, niż oczekiwanie na obiecany pod choinkę tablet.

Tagi