RSS
czwartek, 07 marca 2019

PT Czytelnicy muszą Zgredowi wybaczyć, że nie zaskoczy ich czymś zupełnie świeżym i odkrywczym, że nie sypnie perłami przedniego dowcipu, szmaragdami genialnych sentencji, czy np. złotymi ziarenkami trafiających w sedno fraszek albo haiku, tylko znów zacytuje felietonistę Vargę, cytującego prof. Chwalbę na marginesie jego „Zwrotnic dziejów”.

Zgred wahał się przez dwa tygodnie, czy z PT Czytelnikami podzielić się tym,  czym od lat zanudza tylko ścisły krąg znajomych, bo materia jest delikatna. Chodzi mianowicie o religię. Otóż Zgred, który spory wycinek swojego życia spędził w kraju protestanckim i nabrał do tego wyznania szacunku jeszcze zanim usłyszał o Maksie Weberze i jego fundamentalnym dziele

nie ma wątpliwości i od lat powtarza, że w pewnym momencie naszych dziejów, w tej kwestii daliśmy spektakularnie ciała. Zgred doszedł już dawno mianowicie do wniosku, że kraje Europy (Zgred ma za mały umysł, żeby ogarniać tu cały świat) po linii wyznań dzielą się na 3 kategorie i my, niestety, w tej I nie jesteśmy. Ktoś powie: jesteśmy biedni, bo historia nas nie oszczędzała. Ale może, gdybyśmy swego czasu byli mądrzejsi, potraktowałaby nas inaczej? Varga za Chwalbą przywołuje

mało znany epizod, mianowicie jeden z cyklicznych sejmów piotrkowskich, ten z roku 1555. Uchwalono wówczas, że król zwoła sobór narodowy, który zreformuje Kościół, a w rezultacie powstanie Kościół narodowy, niezależny od Rzymu, oparty na ideach reformacji – król Zygmunt August zawahał się, soboru nie zwołał, owo królewskie wahanie skutkuje dzisiaj w zbyt dobrze widoczny sposób. W owym złotym wieku XVI reformacja w Polsce miała się świetnie, naród szlachecki jeśli nie masowo, to w znacznej ilości przechodził na protestantyzm, akurat bardziej na kalwinizm niż na nazbyt niemiecki luteranizm, im kto był bardziej rozumny, tym szybciej zostawał kalwinem.


Większej szansy na naprawę kraju jak ruch egzekucyjny bodaj nigdy później nie było, to że się wtedy z watykańskiej władzy nie wyswobodziliśmy, zdaje mi się najstraszliwszym w historii zaniechaniem.


Ktoś powie: no jakże, przecież Polak-Katolik! Przecież nie byłoby Polskiego Papieża! Ale tego Zgred, za radą swego adwokata, nie skomentuje.

Wracając do kategoryzacji krajów: Tak się jakoś składa, że: a) racjonalne myślenie i postępowanie b) poczucie odpowiedzialności za innych c) „myślenie społeczne”, tzn. umiejętność współpracy d) zwykła staromodna uczciwość, występuje w różnych wyznaniach w różnym stopniu.

Zgred na tych łamach kiedyś, zdaje się, pokazywał, jak mapa różnej częstotliwości wypadków drogowych dziwnie pokrywa się z granicami dominujących wyznań w Europie. Tak, proszę Państwa – chodzi o poczucie odpowiedzialności, także za drugiego człowieka.

A jak ktoś się zastanawia, na jakiej podstawie Prawosławie zaliczone zostało do kategorii III, niech przeczyta („Polityka” nr 9), co się dzieje podczas kampanii prezydenckiej na Ukrainie, w którą na masową skalę zaangażowano astrologię, osoby z paranormalnymi zdolnościami etc. Co prawda analizująca zjawisko antropolożka wyjaśnia nam tam, że

Ten styk dwóch światów w Ukrainie, czyli polityki i magii, nie musi i w zasadzie nie powinien być odbierany humorystycznie. Traktowanie rzeczywistości w kategoriach racjonalne - cywilizowane versus nieracjonalne - niecywilizowane grozi uwikłaniem w stereotypy. A fakt obecności elementów myślenia magicznego w Ukrainie nie jest dowodem jej zacofania, lecz przykładem innego rodzaju przemian kulturowych.

ale tu Zgred węszy smrodek poprawności politycznej, do której ma coraz mniej cierpliwości. Oświecenie już do Polski dotarło w postaci mocno rozwodnionej, ale na linii Bugu się zatrzymało i na Kresy przeniknęło go naprawdę niewiele. Zgred poleca wszystkim przepiękną Dolinę Issy, może być film.

I na koniec wróćmy do Vargi:

Mogliśmy zostać porządnym protestanckim krajem, a na wieki pozostaliśmy Polską. Niektórzy oczywiście nazbyt pochopnie mogą uznać, że gdyby taki scenariusz się spełnił, dziś prezydent Duda byłby, prócz tego, że prezydentem, to i głową polskiego Kościoła narodowego. Otóż inaczej – w ogóle nie byłoby prezydenta Dudy.

czwartek, 21 lutego 2019

Zgred pisał swego czasu na tych łamach, że kocha Polskę, jak się kocha swoje trochę słabe na umyśle dziecko – wiadomo, że kariery nie zrobi, dzieci znajomych w niczym nie prześcignie, ale takie się ma i nic na to nie da się poradzić.


 

Miłość ta jednak ostatnio staje się coraz trudniejsza, bo dziecko, nieświadome swoich umysłowych ograniczeń, podpuszczane przez innych, robi się coraz bardziej asertywne i co rusz lezie w szkodę.

Diagnozując w ten sposób sytuację, Zgred obawia się, że zasilił szeregi tych, „którzy nie kochają Polski aż tak mocno jeszcze póki co, tak jak my tutaj”, jak raczył to zjawisko określić premier Kraju Przywiślańskiego na spotkaniu u Prawdziwego Patrioty z miasta pierników. Zgreda zaniepokoiło owo „póki co”, bo sugeruje to, że może zostanie poddany akcji reedukacyjnej jak u Orwella, albo Mao Tse Tunga, ostatnio występującego pod pseudonimem Zedong.

Zdaje się, jednak, że szeregi ojkofobów* (czyli, na nasze, sceptyków względem dogmatu o wspaniałości własnego kraju i nieomylności jego światłych przywódców) rosną.

 

Ostatnio zgłosił swój akces publicysta Varga Krzysztof, tak oto streszczając najnowsze opinie o historii Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, wyrażone przez prof. Andrzeja Chwalbę w rozmowie z żurnalistą o dźwięcznym nazwisku Harpula**:

cała historia Polski stanowi […] ciąg zdarzeń, których nadrzędna zasada brzmi: jeśli mogło być dobrze, z Bożą pomocą zrobiliśmy wszystko, żeby było źle. […]

Jeżeli były szanse – bezwzględnie je zaprzepaszczano. Kiedy można było zmiażdżyć zakon krzyżacki – nie zmiażdżono go. Gdy można było odzyskać Prusy Książęce – nie odzyskano. Gdy otwierały się możliwości przejęcia kontroli nad Bałtykiem – nie przejmowano. Jeżeli były wszelkie przesłanki ku temu, by rozwinąć handel, rzemiosło i przemysł – nie rozwijano. Jeżeli zjawiała się rzadka okazja zreformowania państwa, wzmocnienia armii i wzbogacenia skarbca – z prawdziwym męstwem nie reformowano, nie wzmacniano i nie wzbogacano. Jeśli akurat pojawiła się szansa na sojusz umacniający pozycję Polski – natychmiast znajdowano sojusznika, który nade wszystko pragnął osłabienia Polski. Jeśli nadarzała się okazja, by skłócić się ze wszystkimi sąsiadami i prowadzić z nimi równolegle wyniszczające wojny – skwapliwie z tego daru losu korzystano [...] .


Wszystko, co Chwalba mówi, ma mocne fundamenty, skutkować może dwiema skrajnymi reakcjami: albo rozpaczą nad bezbrzeżną tępotą naszych przodków (a z pewnym prawdopodobieństwem też i naszych potomków), tępotą dziedziczną i nieuleczalną, albo machnięciem ręką na Polskę w ogóle. Jak ktoś co chwilę usiłuje wyskoczyć przez okno, to po co go ściągać na siłę z parapetu? [...]

„Historia bywa nauczycielką życia dla tych, którzy chcą się uczyć” – powiada Chwalba, dodając że polscy monarchowie i przywódcy zazwyczaj za nauką nie przepadali. Wiadomo – łatwiej jest pokładać wiarę w boską opatrzność, niźli przeprowadzić jakiś bolesny proces myślowy. Naturalnie to dziecięca naiwność była głównym napędem polskiej polityki i dyplomacji, jeśli coś jest naprawdę niezmienne w tutejszym charakterze narodowym, to jego niezłomne zdziecinnienie, a ściślej stan permanentnego dziecięctwa. Spośród wszystkich naszych przymiotów ducha i cech narodowych, jakimi szczycić się winniśmy, najwyżej postawić należy heroiczny infantylizm. Orzeł biały w szponach trzyma grzechotki.


Varga próbuje nas jednak trochę pocieszyć, mówiąc, że

Wniosek, że naszym krajem zawsze rządzili imbecyle, jest nieco przesadny i felietonowo przeszarżowany,

po czym puszcza trochę dydaktycznego smrodku, mówiąc

Dzieje polskiej ślepoty być powinny osobnym przedmiotem w szkołach, może nie podstawowych, ale średnich na pewno, proponowałbym też fakultet z historii polskiej dyplomacji, jest to dziedzina nadzwyczaj pouczająca.

Wiemy przecież, że ten postulat to chwyt retoryczny i jest, niestety, nie do spełnienia.

-----------------------------------------------------------------------------------

* termin "ojkofobia" wprowadził do obiegu poseł Kaczyński, który uważa, że od czasu do czasu trzeba gawiedź postraszyć obcym słowem.

** czy on aby na pewno NASZ, ten Harpula?

 

10:03, tobiasz2013
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 lutego 2019

My, Naród Polski, to naprawdę mamy przegwizdane. Nie dość, że nas rozbierają, kraj nam przesuwają jak na kółkach już to z zachodu na wschód, już to ze wschodu na zachód, 

nie dość, że nas nie doceniają (a przecież nie raz daliśmy Niemcom w dupę, przecież daliśmy światu najlepszego Papieża świata, przecież rozmontowaliśmy komunizm), to jeszcze dookoła sami wrogowie i powietrze nam zatruwają… Jakby tego było mało, to borykamy się z własnym językiem, bo jacyś mądrale ustalili, że będziemy mieli różne sposoby zapisywania tych samych dźwięków – „h” i „ch”, „ż” i „rz, ó i „u”… Więc męczymy się, w stałej niepewności, a tu historia skomplikowana, nowe pomniki stawiać trzeba, 

 

tablice odsłaniać – „h”, czy „ch”?

Plakaty wieszać, bo stale jakieś wybory, „ż”, czy „rz”?

 

A gramatykę też mamy trudną, np. razem, czy osobno? Pisać, jak się słyszy, czy sprawdzać, bo może jaka pułapka? A tu człowiek chce swoją osobowość 

 

albo poglądy mocno wyrazić

A już najgorsze to jest takie „ą”, co każą pisać tam, gdzie słyszymy co innego. W radio i TV występuje taki Pan Mecenas, człowiek wykształcony, ze stolicy, ministrem nawet był, i jak on mówi, jak wszyscy: „- Przychodzom i myślom, że wszystko wiedzom”, to się z niego śmieją. Że BMI ma wysokie, to zaraz się z niego śmiać?

I tak nas tym „ą” terroryzują, że niektórzy się trochę pogubili, bo się szyderstwa boją

Ogarnijmy się wreszcie! Przecie nie gięsi jesteźmy, jenzyk swuj mamy, nie możemy pisać tak, jak słyszymy i muwimy? A zlikwidować w h.. te podwujne litery, „ó” zlikwidować, bo dziatwa w swoich telefonah za miast tego „o” pisze, s czego jakieś jaja tylko czasem mogom wyniknońć.

15:46, tobiasz2013
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 stycznia 2019

Ponieważ Zgred ostatnio coraz częściej komentował aktualne wydarzenia, niektórzy z PT Czytelników zapewne spodziewają się komentarza do tego, co się wydarzyło. Może zresztą wcale tak nie jest, ale Zgred i tak czuje, że wywierana jest na nim presja. I trudno mu ją zdzierżyć.

No cóż, w tej bańce informacyjnej, w której kolebie się Zgred i większość ludzi, których zna (na tym właśnie te bańki polegają), opinia jest jednoznaczna: stała się rzecz przerażająca. Oto Polska utraciła niewinność. Mowa nienawiści wydała oto owoc.

Jedni powiedzą, że przecież to już było, już to przerabialiśmy, w 1922.

Inni powiedzą: ale to była inna Polska, przed doświadczeniem faszyzmu, wojny i totalitaryzmu… I obaj*/obie/oboje będą mieli rację.

Zgred ma dla Państwa niewesołą wiadomość: będzie gorzej. Mający kilkusetletnią tradycję konflikt „kontusza” z „frakiem”,  jak nazwał to pisarz Chwin, czy krótszą tradycję konflikt endecji z sanacją, czy jeszcze krótszą „prawdziwych Polaków” z „Europejczykami”, jak go zwał, tak go zwał, w połączeniu z popkulturą, która karmi nas dziesiątkami filmów, w których ot, tak ludziom odbiera się życie pojedynczo lub grupowo, popkulturą, w której tak bardzo pożądane jest to słynne warholowskie 15 minut sławy – z czasem musi zaowocować aktem, którego na wpół świadomym wykonawcą będzie jakiś biedny szajbus z nożem… Zgred widział już takich gości na ulicach miasta: są na ogół młodzi, buzuje w nich wyhodowana w dzieciństwie agresja, często skojarzona z ADHD, gotuje się gniew, który musi znaleźć ujście. Pod byle pretekstem.

Polacy, jak wiadomo, to naród hipochondryków – stąd 5 aptek na każdej ulicy i te dominujące w mediach, nieznane w innych krajach reklamy paraleków – ale też to naród frustratów, co głoszą badacze komentarzy w Internecie.

Więc tak, będzie gorzej. Choćby dlatego, że wszyscy oglądamy telewizję, wszyscy zobaczyliśmy, jak łatwo można coś takiego zrobić. Będą zatem następni. Jeszcze nie mamy na nich własnego terminu, póki co mądrale używają angielskiego copycats, bo tam, za Wielką Wodą znają to zjawisko od dawna i aż za dobrze. I nie znaleźli na nie żadnej recepty.


-------------------------------------------------------------------------------------

*To słowo skazane jest na zapomnienie, bo wyparło je już prawie całkowicie "oboje". Ale Zgred, który specjalizuje się poniekąd w obronie przegranych spraw, nigdy nie da za wygraną.

 

Tagi: Copycats
00:48, tobiasz2013
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 stycznia 2019

Ostatnio lewicowi żurnaliści wzięli się ostro za bank centralny w Polszcze. A to bardzo delikatny temat. Bank centralny stoi na straży polskiej gospodarki, a już od czasów Billa Clintona wiadomo, że Economy, you fool!, co na polski przekłada się jako „Kasa, Misiu, kasa!”. No więc bank centralny jest po to, żeby nam kasy nie brakło, czyli żeby w kraju nie było inflacji - i tu Zgred jest spokojny, bo firma jest w dobrych rękach. Bo co, p. Glapiński gorszy, niż Balcerowicz, czy Belka? Przecież daje radę. A oni czepiają się Pana Prezesa, zaglądają mu przez ramię

 

i wyliczają, ile komu płaci. A fe. Nieładnie ludziom wyliczać. Płaci, bo widocznie ceni. Dobry fachowiec musi kosztować. Poza tym na ludzi czyhają pokusy – chyba nie chcielibyście, żeby któraś z tych osób, wodzona na pokuszenie, zdradziła komuś niepowołanemu kod do skarbca NBP? Zawiść, i tyle.

 

Żurnaliści wydziwiają, że mianowana w 2016 Pani Dyrektor to rusycystka. Zgred wie jak mało kto, że naprawdę dobra znajomość języka to rzecz rzadka, a Rosja to ważny kraj. Wiadomo przecież, że dochodzi do fuzji i przejęć banków, więc dalekowzroczna polityka Prezesa nakazuje mu mieć w pogotowiu osobę z odpowiednimi kwalifikacjami.

I bardzo dobrze się składa, że ona ma siostrę w Komisji Nadzoru Finansowego, bo wszystkie organy finansowe dla dobra Państwa powinny ściśle ze sobą współpracować, a łatwiej chyba coś ustalić w dresie, w kuchni po robocie, niż w garsonce przy wodzie mineralnej i paluszkach, prawda?


Ta druga Pani Dyrektor, co kieruje Gabinetem Prezesa, absolwentka Wyższej Szkoły Promocji, zasiada jednocześnie w radzie nadzorczej Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. No i dobrze, papiery wartościowe, jak wszystko wartościowe, trzeba promować, a poza tym Prezes powinien mieć przy nich kogoś zaufanego, bo ludzie są słabi i niejeden mógłby chcieć np. trochę tych papierów wywieźć tylną bramą. Dopiero byłaby afera, a nie taka, sztucznie pompowana. 

14:06, tobiasz2013
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 stycznia 2019

Jak Państwo wiecie, Zgred jest kolekcjonerem diagnoz sytuacji, w jakiej się znajdujemy. Dziś szersze spojrzenie, bo rzecz dotyczy Zachodu, ale przecie my już jedną nogą tam i warto się zastanowić, czy aby ta diagnoza także i nas nie dotyczy?

Dyskusja pojawiła się na łamach prasy niemieckiej, i to nie tej polskojęzycznej, Reprezentującej Określone Interesy, nie tej, która udaje tylko polską (ale my Wiemy Jakie Siły Za Nią Stoją), nie tej, z którą We Właściwym Czasie Się Rozprawimy – nie, chodzi o poczciwy Der Spiegel, w którym niejaki Leick przyłącza się do głosu Francuza Guilluy. Dżentelmeni owi prawią tak:

Narody Zachodu rozpadają się na dwa światy: tych na górze i tych na dole,

zamożnych, i potrzebujących

zadowolonych z siebie, i nieszczęśliwych

kosmopolitycznych, i mocno osadzonych w swoim środowisku

mobilnych, i osiadłych

progresywnych, otwartych, i […] populistów,

[a] populizm jest tym, czym przez dziesięciolecia był proletariat: zagrożeniem dla jednych, nadzieją dla innych. Walka klasowa stała się walką o kulturę.

Leick wymienia: brytyjskie referendum na temat wystąpienia z Unii Europejskiej, zwycięstwo Donalda Trumpa nad jego liberalną konkurentką w USA, implozję klasycznego systemu partyjnego we Francji, sukcesy Alternatywy dla Niemiec w RFN, nową koalicję rządową we Włoszech oraz polityczne blokady w Holandii, Belgii, Skandynawii czy Hiszpanii. Powiada, że po jednej stronie znajdują się „metropolie, błyszczące wystawy globalizacji”

A po drugiej stronie są peryferie małych i średnich miast, dawnych obszarów przemysłowych i dalekich regionów wiejskich. Tam koncentrują się środowiska, które dawniej niewiele łączyło: robotnicy, zwykli urzędnicy, zatrudnieni na śmieciowych umowach, rolnicy, drobni przedsiębiorcy i emeryci; wszyscy złączeni wspólnym poczuciem podwójnej niepewności – finansowej i kulturowej*.

 

Leick pisze o wymienionych tu ludziach, że

są niewidoczni, o nich się nie mówi, żyją świadomi ironicznego i pogardliwego spojrzenia ze strony tych, którzy posiadają większy intelekt, są lepiej wykształceni, bardziej mobilni i nowocześni, lub przynajmniej za takich się uważają.

Twierdzi dalej, że część dawnej klasy średniej, przede wszystkim osoby z wyższym wykształceniem, przyłączają się do warstwy górnej społeczeństwa, jeśli nie pod względem ekonomicznym, to przynajmniej moralnie i kulturowo.

 

To ta warstwa dominuje kulturowo, a ich bronią jest stawiany przeciwnikom zarzut faszyzmu, rasizmu i ksenofobii, Natomiast większa część klasy średniej, borykająca się z lękiem przed degradacją swoją i swoich dzieci,

stapia się stopniowo z warstwami ludowymi, dziś nazywanymi populistycznym […] Naród piętnowany jest przez elitę jako plebs. Niedoinformowany, nieuświadomiony, nieracjonalny i moralnie podejrzany.

Zgred nie twierdzi, że powinniśmy zacząć łomotać się we własne piersi, ale odrobina refleksji nikomu jeszcze nie zaszkodziła.


 ----------------------------------------------------------------------------------

*Kulturowej, dodajmy, ze względu na wielokulturowość przyniesioną przez imigrantów. Co nam póki co nie grozi, dopóki władza nie wdroży planu sprowadzenia do kraju Filipińczyków, w miejsce zawsze podejrzanych Ukraińców, z pewnością zakamuflowanych czcicieli Bandery, którym administracyjnie jeszcze bardziej utrudnimy w Polsce życie, żeby się w końcu wynieśli.

piątek, 21 grudnia 2018

- Szpetota i obciach trzymają się mocno.

Także w modzie damskiej, jak  ze  zdumieniem Zgred odkrywa także i tej zimy, co czyni jego wpis sprzed trzech lat 

http://zapiskizgreda.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?1,2015

wciąż aktualnym.

A oto kolejny dowód:


Ale nie o tym, a przynajmniej nie tylko o tym miało być.

Jak P. T. Publiczność wie, Zgred z upodobaniem zbiera różne diagnozy sytuacji w Kraju Nadwiślańskim, szukając powodów dlaczego tu jest, jak jest. Dziś będzie kolejne spojrzenie, tym razem z perspektywy tzw. Zbawixu*, tzn. znad filiżanki latte z mlekiem sojowym, a może raczej zza szyby Lamborghini (nie, nie ma w tej nazwie "dż"):


...PiS rozszyfrował kod kulturowy Polaka-katolika. Tkwi w nim wystraszony homo sovieticus, który po wyzwoleniu z jednej niewoli szuka sobie następnej. Ucieka od wolności, bo ona wymaga wiedzy, zaangażowania i wysiłku. Duża część narodowego ducha od słowa "demokracja" woli słowo "porządek". Przeciętny człowiek nie jest specjalnie ciekaw świata. Poznawanie świata oznacza wysiłek. A władza neoautorytarna chętnie zrobi to za nich i w ich imieniu. Moim zdaniem ludzie chętnie łyknęli trzy filary oferty neoautorytarnej PiS. Rozliczenie elit, przynależność do wspólnoty narodowej i najgorsza rzecz: dominację nad słabszymi. Autorytarny system nie przeszkadza Polakom, pod warunkiem żeby w domu było co jeść. Wolność ostatnio gościła tu krótko. Od 1918 do 1926. I po 1989. Starczy. […] Jako Polacy jesteśmy narodem ludzi wystraszonych. Partia wyzwoliła paranoiczną wizję potwornego ataku ze wszystkich stron. Oto cement spójności ich elektoratu. PiS dzisiaj na tym kapitale doskonale żeruje.

I dalej jest jeszcze grubiej:

...Polakowi nie jest potrzebny do życia Sąd Najwyższy albo Trybunał, tylko sklep z pełnymi półkami paprykarza szczecińskiego w jego małej miejscowości. I w jego małej głowie. I to jest prosta diagnoza. Strach jest fantastycznym paliwem. Żądza zemsty też. Apeluję zatem – mniej kultu śmierci, a więcej kultu rozumu. Polskę walczącą czas przestawić na tory Polski myślącej.

Ktoś mógłby rzec, po co komu pełne "pogardy dla zwykłego człowieka" elukubracje z samego dna popkultury, w wykonaniu odklejonego od rzeczywistości osobnika, gdzie zero waloru uniwersalnego etc. I tu Zgred będzie bronił Swawolnego Kubusia, bo mimo wątpliwego gustu, osobnik ów umysł i dowcip ma jak żyleta, a to, że swoimi prowokacjami potrafi wkurwić tylu Rodaków naraz, Zgred uważa za wartość samą w sobie. Ostatnio rzeczony osobnik wydalił z siebie autobiografię,

 

która, jak się okazało, w kwestii wartości literackich jest niestety cieniutka, będąc tylko opisem kolejnych erotycznych podbojów autora, przeplatanych luźno sklejonymi anegdotami. Ale w tej mierzwie** pobłyskują perełki, i żeby utrzymać się w rozpoczętym temacie, Zgred jedną z nich na użytek P. T. Publiki wyłowi:

...Dostaję alergii, jak ktoś mówi, że reprezentuje "konserwatywny system wartości". Dla mnie to jednoznaczne: bije żonę, Dekalog traktuje jak katalog mebli IKEA, czyli wybiera to, co dla niego wygodne, chodzi na mszę i na stadion co niedziela, dlatego mylą mu się czasami godowe zachowania adekwatne dla obu tych miejsc, a słowa "Bóg", "honor" i "ojczyzna" odmienia przez przypadki tak często, jak słowa "frytki", "parówki" i "piwo". 

 

[...] Wspomnianą przed chwilą triadą "Bóg-honor-ojczyzna" wypełniają każdą przestrzeń wątpliwości czy konieczności suwerennego myślenia. A może po prostu krytycznego? Te trzy słowa to jeden z największych blefów popkultury katolickiej między Bałtykiem a Karpatami. Większy chyba nawet od słynnych trojaczków "wolność-równość-braterstwo".

BÓG wyklucza nienawiść.

HONOR wyklucza kłamstwo.

A pojęcie OJCZYZNA wyklucza pogardę dla inaczej myślących współobywateli.

I tu się może trochę Kubuś zakałapućkał...

Zgred Życzy Państwu miłych Świąt. I nieszpetnych, nieobciachowych prezentów od niejakiego Santy, pokrzykującego Ho, Ho, Ho!, od czasów słynnej reklamy Coca-Coli odzianego w czerwony kubraczek, pozostającego w niejasnej relacji z niejakim Rudolfem. Dla tradycjonalistów zaś - od Dieda Moroza***.

---------------------------------------------------------------------------------------------------

* dla niewtajemniczonych: położony w Pępku Polski Placu Zbawiciela, z kultową kawiarnią.

** mierzwie? Co to, k...wa jest "mierzwa"?

*** w latach 50-tych w książeczce dla dzieci przetłumaczonego na "Wuja Chłodka". Przypadek? Nie sadzę.

12:20, tobiasz2013
Link Komentarze (1) »
piątek, 14 grudnia 2018

Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać

Kształt architektury rytm bębnów i piszczałek

Kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów

 

Tak rzecze Poeta, a poeci są sumieniem narodu, więc trzeba ich słuchać. Zgred zbadał i bardzo mu ulżyło, bo upewnił się, że jego Rząd faktycznie musi mieć na sercu wyłącznie dobro Polski i wyłącznie Polski:

 

Zaprzańców w Europie wszędzie pełno i słusznie wkrótce wylądują na śmietniku historii za to, że kraj swój nie dość kochali:

Najnowszym przykładem prawdziwej miłości do kraju, co leży z kraja, jest jego Minister Sprawiedliwości (i mgr Prawa):

 

Są w Europie ministrowie sprawiedliwości, którzy prócz swego kraju reprezentują także jakąś inną, obcą potencję, i za to powinni pójść siedzieć, jak na przykład pani minister (ministerka? ministra? ministrantka?) sprawiedliwości Słowenii:

 

Co gorsza, są w Europie ministrowie sprawiedliwości, co tylko by BARDZO CHCIELI reprezentować także jakąś inną, obcą potencję, tylko do niej ASPIRUJĄ, więc uprawiają tzw. kult cargo, żeby się z nią związać, jak ten oto wypłosz:

No, ale czego się spodziewać po takiej, za przeproszeniem,  Mołdawii?

No, takie ciekawostki. 

 

Tagi: Polska
13:23, tobiasz2013
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 03 grudnia 2018

A oto fotoreportaż z prac rządu Pewnego Środkowoeuropejskiego Kraju:

impreza na stadionie z udziałem rządu Pewnego Środkowoeuropejskiego Kraju

rząd Pewnego Środkowoeuropejskiego Kraju na chwilę przed wstaniem z kolan

rząd Pewnego Środkowoeuropejskiego Kraju chwilę po wstaniu z kolan

rząd Pewnego Środkowoeuropejskiego Kraju, w którym zasada rozdziału Kościoła od Państwa i neutralność światopoglądowa wpisane są do Ustawy Zasadniczej

09:59, tobiasz2013
Link Komentarze (1) »
czwartek, 29 listopada 2018

 

11. Bądź dociekliwy. Sprawdzaj pewne rzeczy samodzielnie […] Miej świadomość, że niektóre treści w internecie są publikowane po to, aby ci zaszkodzić. Dowiedz się więcej o serwisach internetowych analizujących kampanie propagandowe (niektóre inspirowane z zagranicy). Weź odpowiedzialność za informacje, które przekazujesz innym.

 

12. Nawiązuj kontakt wzrokowy i prowadź niezobowiązujące konwersacje. […] To element postawy obywatelskiej i powinność członka społeczeństwa, a także sposób na pozostawanie w kontakcie z otoczeniem, przełamywanie barier społecznych oraz ustalenie, komu należy ufać, a komu nie. Jeżeli nastanie czas kultury donosu, krajobraz psychologiczny życia codziennego stanie się ważną kwestią.

13. Uprawiaj politykę w sensie fizycznym. Władze chcą, żebyś sflaczał w fotelu, wyładowując swoje emocje w kierunku ekranu. Wyjdź na zewnątrz. Udawaj się w nieznane miejsca z nieznanymi ludźmi. Poznawaj nowych przyjaciół i chodźcie wspólnie na marsze*.

14. Chroń swoje życie prywatne. Co paskudniejsze reżimy wykorzystają  swoją wiedzę o tobie, by wywrzeć na tobie presję. Regularnie czyść komputer ze złośliwego oprogramowania.

 

[…] Staraj się nie mieć nierozwiązanych problemów prawnych. Tyrani szukają haka, na którym będą mogli cię powiesić. Nie dawaj go im.

15. Wspieraj słuszne sprawy. Udzielaj się w organizacjach politycznych i innych, których poglądy podzielasz. Wybierz jedną lub kilka instytucji dobroczynnych i ustaw stałe zlecenie przelewu na ich rzecz. W ten sposób dokonasz wolnego wyboru, który wspiera społeczeństwo obywatelskie i pomaga innym czynić dobro.

16. Ucz się od ludzi z innych krajów. Podtrzymuj zagraniczne przyjaźnie i zawieraj nowe […] Zadbaj o paszporty dla siebie i swojej rodziny.

 

17. Nasłuchuj niebezpiecznych słów. […] Bądź wyczulony na hasła „zagrożenie” i „wyjątek” – są śmiertelnie niebezpieczne. Okazuj gniew, gdy ktoś podstępnie sięga do patriotycznego leksykonu.

18. Gdy nadejdzie niewyobrażalne, zachowaj spokój. Nowoczesna tyrania polega na zarządzaniu strachem. […] Nagła katastrofa, która wymaga zniesienia trójpodziału władzy, rozwiązania partii opozycyjnych, zawieszenia wolności słowa, prawa do rzetelnego procesu i tak dalej, to stara sztuczka hitlerowców. N i e   d a j   s i ę   n a b r a ć.

19. Bądź patriotą. [Bycie nacjonalistą] wcale nie oznacza tego samego, co bycie patriotą. Nacjonalista zachęca nas do ulegania najgorszym instynktom, a następnie mówi nam, że jesteśmy najlepsi. Jak pisał Orwell, mimo, że nacjonalista „nieustannie rozmyśla o władzy, zwycięstwie, porażce i zemście, nierzadko wcale nie interesuje się tym, co dzieje się w realnym świecie”. [...] Patriota musi liczyć się z realnym światem, który jest jedynym miejscem, gdzie jego kraj może zostać otoczony miłością i troską. Patriota wyznaje uniwersalne wartości i standardy, według których mierzy swój naród, zawsze życząc mu dobrze, a zarazem pragnąc, aby stawał się jeszcze lepszy.

 

Jak widać, nie ma wśród polskich uczonych zgody, czym jest nowoczesny/prawdziwy patriotyzm

20. Bądź tak odważny, jak potrafisz. Jeżeli nikt z nas nie będzie gotowy zginąć za wolność, wszyscy umrzemy w tyranii.

 

* Z tym, że marsze są wtedy, kiedy już jest herbacie. Oto obrazki z Budapesztu, Londynu i Waszyngtonu:



 



Morał? Uważaj, kurwa, na kogo głosujesz, żeby nie wpuścił cię w taki kanał, który zmusi cię do wychodzenia na ulicę!

13:13, tobiasz2013
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15
Tagi