RSS
niedziela, 06 stycznia 2019

Ostatnio lewicowi żurnaliści wzięli się ostro za bank centralny w Polszcze. A to bardzo delikatny temat. Bank centralny stoi na straży polskiej gospodarki, a już od czasów Billa Clintona wiadomo, że Economy, you fool!, co na polski przekłada się jako „Kasa, Misiu, kasa!”. No więc bank centralny jest po to, żeby nam kasy nie brakło, czyli żeby w kraju nie było inflacji - i tu Zgred jest spokojny, bo firma jest w dobrych rękach. Bo co, p. Glapiński gorszy, niż Balcerowicz, czy Belka? Przecież daje radę. A oni czepiają się Pana Prezesa, zaglądają mu przez ramię

 

i wyliczają, ile komu płaci. A fe. Nieładnie ludziom wyliczać. Płaci, bo widocznie ceni. Dobry fachowiec musi kosztować. Poza tym na ludzi czyhają pokusy – chyba nie chcielibyście, żeby któraś z tych osób, wodzona na pokuszenie, zdradziła komuś niepowołanemu kod do skarbca NBP? Zawiść, i tyle.

 

Żurnaliści wydziwiają, że mianowana w 2016 Pani Dyrektor to rusycystka. Zgred wie jak mało kto, że naprawdę dobra znajomość języka to rzecz rzadka, a Rosja to ważny kraj. Wiadomo przecież, że dochodzi do fuzji i przejęć banków, więc dalekowzroczna polityka Prezesa nakazuje mu mieć w pogotowiu osobę z odpowiednimi kwalifikacjami.

I bardzo dobrze się składa, że ona ma siostrę w Komisji Nadzoru Finansowego, bo wszystkie organy finansowe dla dobra Państwa powinny ściśle ze sobą współpracować, a łatwiej chyba coś ustalić w dresie, w kuchni po robocie, niż w garsonce przy wodzie mineralnej i paluszkach, prawda?


Ta druga Pani Dyrektor, co kieruje Gabinetem Prezesa, absolwentka Wyższej Szkoły Promocji, zasiada jednocześnie w radzie nadzorczej Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. No i dobrze, papiery wartościowe, jak wszystko wartościowe, trzeba promować, a poza tym Prezes powinien mieć przy nich kogoś zaufanego, bo ludzie są słabi i niejeden mógłby chcieć np. trochę tych papierów wywieźć tylną bramą. Dopiero byłaby afera, a nie taka, sztucznie pompowana. 

14:06, tobiasz2013
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 stycznia 2019

Jak Państwo wiecie, Zgred jest kolekcjonerem diagnoz sytuacji, w jakiej się znajdujemy. Dziś szersze spojrzenie, bo rzecz dotyczy Zachodu, ale przecie my już jedną nogą tam i warto się zastanowić, czy aby ta diagnoza także i nas nie dotyczy?

Dyskusja pojawiła się na łamach prasy niemieckiej, i to nie tej polskojęzycznej, Reprezentującej Określone Interesy, nie tej, która udaje tylko polską (ale my Wiemy Jakie Siły Za Nią Stoją), nie tej, z którą We Właściwym Czasie Się Rozprawimy – nie, chodzi o poczciwy Der Spiegel, w którym niejaki Leick przyłącza się do głosu Francuza Guilluy. Dżentelmeni owi prawią tak:

Narody Zachodu rozpadają się na dwa światy: tych na górze i tych na dole,

zamożnych, i potrzebujących

zadowolonych z siebie, i nieszczęśliwych

kosmopolitycznych, i mocno osadzonych w swoim środowisku

mobilnych, i osiadłych

progresywnych, otwartych, i […] populistów,

[a] populizm jest tym, czym przez dziesięciolecia był proletariat: zagrożeniem dla jednych, nadzieją dla innych. Walka klasowa stała się walką o kulturę.

Leick wymienia: brytyjskie referendum na temat wystąpienia z Unii Europejskiej, zwycięstwo Donalda Trumpa nad jego liberalną konkurentką w USA, implozję klasycznego systemu partyjnego we Francji, sukcesy Alternatywy dla Niemiec w RFN, nową koalicję rządową we Włoszech oraz polityczne blokady w Holandii, Belgii, Skandynawii czy Hiszpanii. Powiada, że po jednej stronie znajdują się „metropolie, błyszczące wystawy globalizacji”

A po drugiej stronie są peryferie małych i średnich miast, dawnych obszarów przemysłowych i dalekich regionów wiejskich. Tam koncentrują się środowiska, które dawniej niewiele łączyło: robotnicy, zwykli urzędnicy, zatrudnieni na śmieciowych umowach, rolnicy, drobni przedsiębiorcy i emeryci; wszyscy złączeni wspólnym poczuciem podwójnej niepewności – finansowej i kulturowej*.

 

Leick pisze o wymienionych tu ludziach, że

są niewidoczni, o nich się nie mówi, żyją świadomi ironicznego i pogardliwego spojrzenia ze strony tych, którzy posiadają większy intelekt, są lepiej wykształceni, bardziej mobilni i nowocześni, lub przynajmniej za takich się uważają.

Twierdzi dalej, że część dawnej klasy średniej, przede wszystkim osoby z wyższym wykształceniem, przyłączają się do warstwy górnej społeczeństwa, jeśli nie pod względem ekonomicznym, to przynajmniej moralnie i kulturowo.

 

To ta warstwa dominuje kulturowo, a ich bronią jest stawiany przeciwnikom zarzut faszyzmu, rasizmu i ksenofobii, Natomiast większa część klasy średniej, borykająca się z lękiem przed degradacją swoją i swoich dzieci,

stapia się stopniowo z warstwami ludowymi, dziś nazywanymi populistycznym […] Naród piętnowany jest przez elitę jako plebs. Niedoinformowany, nieuświadomiony, nieracjonalny i moralnie podejrzany.

Zgred nie twierdzi, że powinniśmy zacząć łomotać się we własne piersi, ale odrobina refleksji nikomu jeszcze nie zaszkodziła.


 ----------------------------------------------------------------------------------

*Kulturowej, dodajmy, ze względu na wielokulturowość przyniesioną przez imigrantów. Co nam póki co nie grozi, dopóki władza nie wdroży planu sprowadzenia do kraju Filipińczyków, w miejsce zawsze podejrzanych Ukraińców, z pewnością zakamuflowanych czcicieli Bandery, którym administracyjnie jeszcze bardziej utrudnimy w Polsce życie, żeby się w końcu wynieśli.

piątek, 21 grudnia 2018

- Szpetota i obciach trzymają się mocno.

Także w modzie damskiej, jak  ze  zdumieniem Zgred odkrywa także i tej zimy, co czyni jego wpis sprzed trzech lat 

http://zapiskizgreda.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?1,2015

wciąż aktualnym.

A oto kolejny dowód:


Ale nie o tym, a przynajmniej nie tylko o tym miało być.

Jak P. T. Publiczność wie, Zgred z upodobaniem zbiera różne diagnozy sytuacji w Kraju Nadwiślańskim, szukając powodów dlaczego tu jest, jak jest. Dziś będzie kolejne spojrzenie, tym razem z perspektywy tzw. Zbawixu*, tzn. znad filiżanki latte z mlekiem sojowym, a może raczej zza szyby Lamborghini (nie, nie ma w tej nazwie "dż"):


...PiS rozszyfrował kod kulturowy Polaka-katolika. Tkwi w nim wystraszony homo sovieticus, który po wyzwoleniu z jednej niewoli szuka sobie następnej. Ucieka od wolności, bo ona wymaga wiedzy, zaangażowania i wysiłku. Duża część narodowego ducha od słowa "demokracja" woli słowo "porządek". Przeciętny człowiek nie jest specjalnie ciekaw świata. Poznawanie świata oznacza wysiłek. A władza neoautorytarna chętnie zrobi to za nich i w ich imieniu. Moim zdaniem ludzie chętnie łyknęli trzy filary oferty neoautorytarnej PiS. Rozliczenie elit, przynależność do wspólnoty narodowej i najgorsza rzecz: dominację nad słabszymi. Autorytarny system nie przeszkadza Polakom, pod warunkiem żeby w domu było co jeść. Wolność ostatnio gościła tu krótko. Od 1918 do 1926. I po 1989. Starczy. […] Jako Polacy jesteśmy narodem ludzi wystraszonych. Partia wyzwoliła paranoiczną wizję potwornego ataku ze wszystkich stron. Oto cement spójności ich elektoratu. PiS dzisiaj na tym kapitale doskonale żeruje.

I dalej jest jeszcze grubiej:

...Polakowi nie jest potrzebny do życia Sąd Najwyższy albo Trybunał, tylko sklep z pełnymi półkami paprykarza szczecińskiego w jego małej miejscowości. I w jego małej głowie. I to jest prosta diagnoza. Strach jest fantastycznym paliwem. Żądza zemsty też. Apeluję zatem – mniej kultu śmierci, a więcej kultu rozumu. Polskę walczącą czas przestawić na tory Polski myślącej.

Ktoś mógłby rzec, po co komu pełne "pogardy dla zwykłego człowieka" elukubracje z samego dna popkultury, w wykonaniu odklejonego od rzeczywistości osobnika, gdzie zero waloru uniwersalnego etc. I tu Zgred będzie bronił Swawolnego Kubusia, bo mimo wątpliwego gustu, osobnik ów umysł i dowcip ma jak żyleta, a to, że swoimi prowokacjami potrafi wkurwić tylu Rodaków naraz, Zgred uważa za wartość samą w sobie. Ostatnio rzeczony osobnik wydalił z siebie autobiografię,

 

która, jak się okazało, w kwestii wartości literackich jest niestety cieniutka, będąc tylko opisem kolejnych erotycznych podbojów autora, przeplatanych luźno sklejonymi anegdotami. Ale w tej mierzwie** pobłyskują perełki, i żeby utrzymać się w rozpoczętym temacie, Zgred jedną z nich na użytek P. T. Publiki wyłowi:

...Dostaję alergii, jak ktoś mówi, że reprezentuje "konserwatywny system wartości". Dla mnie to jednoznaczne: bije żonę, Dekalog traktuje jak katalog mebli IKEA, czyli wybiera to, co dla niego wygodne, chodzi na mszę i na stadion co niedziela, dlatego mylą mu się czasami godowe zachowania adekwatne dla obu tych miejsc, a słowa "Bóg", "honor" i "ojczyzna" odmienia przez przypadki tak często, jak słowa "frytki", "parówki" i "piwo". 

 

[...] Wspomnianą przed chwilą triadą "Bóg-honor-ojczyzna" wypełniają każdą przestrzeń wątpliwości czy konieczności suwerennego myślenia. A może po prostu krytycznego? Te trzy słowa to jeden z największych blefów popkultury katolickiej między Bałtykiem a Karpatami. Większy chyba nawet od słynnych trojaczków "wolność-równość-braterstwo".

BÓG wyklucza nienawiść.

HONOR wyklucza kłamstwo.

A pojęcie OJCZYZNA wyklucza pogardę dla inaczej myślących współobywateli.

I tu się może trochę Kubuś zakałapućkał...

Zgred Życzy Państwu miłych Świąt. I nieszpetnych, nieobciachowych prezentów od niejakiego Santy, pokrzykującego Ho, Ho, Ho!, od czasów słynnej reklamy Coca-Coli odzianego w czerwony kubraczek, pozostającego w niejasnej relacji z niejakim Rudolfem. Dla tradycjonalistów zaś - od Dieda Moroza***.

---------------------------------------------------------------------------------------------------

* dla niewtajemniczonych: położony w Pępku Polski Placu Zbawiciela, z kultową kawiarnią.

** mierzwie? Co to, k...wa jest "mierzwa"?

*** w latach 50-tych w książeczce dla dzieci przetłumaczonego na "Wuja Chłodka". Przypadek? Nie sadzę.

12:20, tobiasz2013
Link Komentarze (1) »
piątek, 14 grudnia 2018

Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać

Kształt architektury rytm bębnów i piszczałek

Kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów

 

Tak rzecze Poeta, a poeci są sumieniem narodu, więc trzeba ich słuchać. Zgred zbadał i bardzo mu ulżyło, bo upewnił się, że jego Rząd faktycznie musi mieć na sercu wyłącznie dobro Polski i wyłącznie Polski:

 

Zaprzańców w Europie wszędzie pełno i słusznie wkrótce wylądują na śmietniku historii za to, że kraj swój nie dość kochali:

Najnowszym przykładem prawdziwej miłości do kraju, co leży z kraja, jest jego Minister Sprawiedliwości (i mgr Prawa):

 

Są w Europie ministrowie sprawiedliwości, którzy prócz swego kraju reprezentują także jakąś inną, obcą potencję, i za to powinni pójść siedzieć, jak na przykład pani minister (ministerka? ministra? ministrantka?) sprawiedliwości Słowenii:

 

Co gorsza, są w Europie ministrowie sprawiedliwości, co tylko by BARDZO CHCIELI reprezentować także jakąś inną, obcą potencję, tylko do niej ASPIRUJĄ, więc uprawiają tzw. kult cargo, żeby się z nią związać, jak ten oto wypłosz:

No, ale czego się spodziewać po takiej, za przeproszeniem,  Mołdawii?

No, takie ciekawostki. 

 

Tagi: Polska
13:23, tobiasz2013
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 03 grudnia 2018

A oto fotoreportaż z prac rządu Pewnego Środkowoeuropejskiego Kraju:

impreza na stadionie z udziałem rządu Pewnego Środkowoeuropejskiego Kraju

rząd Pewnego Środkowoeuropejskiego Kraju na chwilę przed wstaniem z kolan

rząd Pewnego Środkowoeuropejskiego Kraju chwilę po wstaniu z kolan

rząd Pewnego Środkowoeuropejskiego Kraju, w którym zasada rozdziału Kościoła od Państwa i neutralność światopoglądowa wpisane są do Ustawy Zasadniczej

09:59, tobiasz2013
Link Komentarze (1) »
czwartek, 29 listopada 2018

 

11. Bądź dociekliwy. Sprawdzaj pewne rzeczy samodzielnie […] Miej świadomość, że niektóre treści w internecie są publikowane po to, aby ci zaszkodzić. Dowiedz się więcej o serwisach internetowych analizujących kampanie propagandowe (niektóre inspirowane z zagranicy). Weź odpowiedzialność za informacje, które przekazujesz innym.

 

12. Nawiązuj kontakt wzrokowy i prowadź niezobowiązujące konwersacje. […] To element postawy obywatelskiej i powinność członka społeczeństwa, a także sposób na pozostawanie w kontakcie z otoczeniem, przełamywanie barier społecznych oraz ustalenie, komu należy ufać, a komu nie. Jeżeli nastanie czas kultury donosu, krajobraz psychologiczny życia codziennego stanie się ważną kwestią.

13. Uprawiaj politykę w sensie fizycznym. Władze chcą, żebyś sflaczał w fotelu, wyładowując swoje emocje w kierunku ekranu. Wyjdź na zewnątrz. Udawaj się w nieznane miejsca z nieznanymi ludźmi. Poznawaj nowych przyjaciół i chodźcie wspólnie na marsze*.

14. Chroń swoje życie prywatne. Co paskudniejsze reżimy wykorzystają  swoją wiedzę o tobie, by wywrzeć na tobie presję. Regularnie czyść komputer ze złośliwego oprogramowania.

 

[…] Staraj się nie mieć nierozwiązanych problemów prawnych. Tyrani szukają haka, na którym będą mogli cię powiesić. Nie dawaj go im.

15. Wspieraj słuszne sprawy. Udzielaj się w organizacjach politycznych i innych, których poglądy podzielasz. Wybierz jedną lub kilka instytucji dobroczynnych i ustaw stałe zlecenie przelewu na ich rzecz. W ten sposób dokonasz wolnego wyboru, który wspiera społeczeństwo obywatelskie i pomaga innym czynić dobro.

16. Ucz się od ludzi z innych krajów. Podtrzymuj zagraniczne przyjaźnie i zawieraj nowe […] Zadbaj o paszporty dla siebie i swojej rodziny.

 

17. Nasłuchuj niebezpiecznych słów. […] Bądź wyczulony na hasła „zagrożenie” i „wyjątek” – są śmiertelnie niebezpieczne. Okazuj gniew, gdy ktoś podstępnie sięga do patriotycznego leksykonu.

18. Gdy nadejdzie niewyobrażalne, zachowaj spokój. Nowoczesna tyrania polega na zarządzaniu strachem. […] Nagła katastrofa, która wymaga zniesienia trójpodziału władzy, rozwiązania partii opozycyjnych, zawieszenia wolności słowa, prawa do rzetelnego procesu i tak dalej, to stara sztuczka hitlerowców. N i e   d a j   s i ę   n a b r a ć.

19. Bądź patriotą. [Bycie nacjonalistą] wcale nie oznacza tego samego, co bycie patriotą. Nacjonalista zachęca nas do ulegania najgorszym instynktom, a następnie mówi nam, że jesteśmy najlepsi. Jak pisał Orwell, mimo, że nacjonalista „nieustannie rozmyśla o władzy, zwycięstwie, porażce i zemście, nierzadko wcale nie interesuje się tym, co dzieje się w realnym świecie”. [...] Patriota musi liczyć się z realnym światem, który jest jedynym miejscem, gdzie jego kraj może zostać otoczony miłością i troską. Patriota wyznaje uniwersalne wartości i standardy, według których mierzy swój naród, zawsze życząc mu dobrze, a zarazem pragnąc, aby stawał się jeszcze lepszy.

 

Jak widać, nie ma wśród polskich uczonych zgody, czym jest nowoczesny/prawdziwy patriotyzm

20. Bądź tak odważny, jak potrafisz. Jeżeli nikt z nas nie będzie gotowy zginąć za wolność, wszyscy umrzemy w tyranii.

 

* Z tym, że marsze są wtedy, kiedy już jest herbacie. Oto obrazki z Budapesztu, Londynu i Waszyngtonu:



 



Morał? Uważaj, kurwa, na kogo głosujesz, żeby nie wpuścił cię w taki kanał, który zmusi cię do wychodzenia na ulicę!

13:13, tobiasz2013
Link Komentarze (1) »
sobota, 10 listopada 2018

Jak widać, wydawcy tej książeczki zrobili wszystko, żeby zniechęcić ewentualnego czytelnika:

 

Książeczka jest ostentacyjnie niepozorna, żeby nie powiedzieć, że wygląda absolutnie nieciekawie. Być może celowo? Bo dla kontrastu jej zawartość jest nader interesująca. To dwadzieścia przykazań jednego z tęższych umysłów epoki, bacznego obserwatora dzisiejszych tendencji w świecie polityki. Ale obserwatora zaangażowanego, który chciałby powstrzymać to, czego być może powstrzymać się nie da. 

Jak? Oto pierwsza dziesiątka jego przykazań:

1. Nie bądź z góry posłuszny. Władza autorytarna w większości jest dana dobrowolnie. W czasach takich, jak dzisiejsze ludzie zastanawiają się, czego zażąda w przyszłości bardziej represyjny rząd, i są gotowi spełnić te żądania, zanim jeszcze je usłyszą.

2. Broń instytucji. To instytucje pomagają nam zachować przyzwoitość. […] Instytucje nie obronią się same. Jeżeli nie będziemy chronić każdej z nich od samego początku, runą jedna po drugiej. Wybierz zatem instytucję, na której ci zależy – sąd, gazetę, ustawę czy związek zawodowy – i stań po jej stronie.

3. Strzeż się państwa jednopartyjnego. Partie, które zmieniły w końcu kształt państw i wyeliminowały rywali, nie były wszechstronne od samego początku. Wykorzystały one natomiast pewien moment historyczny, aby uniemożliwić przeciwnikom czynny udział w życiu politycznym.

Wspieraj zatem system wielopartyjny i broń zasad demokratycznych wyborów. Póki możesz, głosuj w wyborach lokalnych i ogólnokrajowych. […]

4. Weź odpowiedzialność za oblicze świata. Symbole dnia dzisiejszego umożliwiają nastanie rzeczywistości jutra. Zwracaj uwagę na swastyki i inne oznaki nienawiści. Nie przyzwyczajaj się do nich. […]


5. Pamiętaj o etyce zawodowej. Kiedy przywódcy polityczni dają negatywny przykład, wynikające z etyki zawodowej zobowiązania do właściwego postępowania nabierają dodatkowego znaczenia […] Reżimy autorytarne potrzebują posłusznych urzędników. […]

6. Miej się na baczności przed organizacjami paramilitarnymi. Kiedy uzbrojeni ludzie, którzy zawsze twierdzili, że sprzeciwiają się systemowi, zakładają mundury i zaczynają maszerować z pochodniami i zdjęciami przywódcy, koniec jest bliski. Gdy popierające przywódcę bojówki mieszają się z policją i wojskiem, jest już po wszystkim.


7. Jeśli musisz nosić broń, bądź rozważny. Jeżeli należysz do uzbrojonych służb państwowych, niech Bóg błogosławi cię i ma w opiece. Wiedz jednak, że do zła uczynionego w przeszłości rękę przyłożyli policjanci i żołnierze, którzy w pewnym momencie zgodzili się działać niezgodnie z regulaminem. […]

8. Wyróżniaj się. Ktoś musi. Podążać za innymi jest łatwo. Robiąc lub mówiąc coś innego, możesz czuć się dziwnie, ale to uczucie niepokoju jest warunkiem wolności. […] Gdy dasz przykład, czar status quo pryśnie i inni podążą za tobą.


9. Dbaj o język. Unikaj fraz, które słyszysz od wszystkich innych. Wyrażaj się na swój sposób, nawet jeżeli chcesz przekazać tylko to, co twoim zdaniem powtarzają wszyscy. Postaraj się odgrodzić od internetu. Czytaj książki.

10. Wierz w prawdę. Porzucenie faktów oznacza porzucenie wolności. Jeżeli nic nie jest prawdą, wówczas nikt nie może krytykować władzy, gdyż nie ma do tego żadnych podstaw. Jeżeli nic nie jest prawdą, to wszystko jest spektaklem, w którym najjaśniejszy blask reflektorów można kupić za największą sumę pieniędzy.


12:44, tobiasz2013
Link Komentarze (1) »
niedziela, 21 października 2018

Zgred czuje się ostatnio coraz bardziej wyobcowany, coraz bardziej e-wykluczony i ma silne wątpliwości, czy jest

 

a więc, czy osiągnął owe najwyższe stadium rozwoju człowieka.

 

Troszkę usprawiedliwia go wiek, bo nie zaczynał tak wcześnie jak dzisiejsi homini,

 

i nie nabył stosownych nawyków w stosownym wieku:

 

Zgred był ostatnio z M-lle w kinie na bardzo długim (2,5 h) polskim filmie, którego tytułu nie zdradzi (żeby mu nie robić kryptoreklamy) i zachwycił go niezwykły efekt wizualny, powodowany przez rozbłyskujące co jakiś czas w ciemności światełka ekranów telefonów celuralnych.

 

Zgred zawstydził się i zapragnął przyłączyć do owego spontanicznego show, ale w swoim konserwatyzmie wyłączył był przed seansem własny telefon celularny, którego włączenie dałoby zbędny efekt dźwiękowy.

Zauważył też jeżdżąc samochodem, że coraz więcej kierowców obsługuje swoje telefony celularne w trakcie prowadzenia pojazdów;

 

sam chętnie też by to robił, ale nie pozwalają mu na to słabe umiejętności jako kierowcy. Jako tradycjonalista używa więc w samochodzie tzw. sinego zęba i może więc tylko podziwiać rodaków, jak wiadomo najlepszych kierowców w Europie.

Tak więc Zgredowi, jak wszystkim ludziom w podeszłym wieku, pozostaje z zazdrością spoglądać na ludzi młodych, z taką swobodą dzielących uwagę między wirtualnym, w końcu, światem zewnętrznym, a światem realnym:

i pogodzić z faktem, że jest się przeżytkiem, że w pewnym wieku z telefonem celularnym, owym atrybutem człowieka współczesnego w ręku, wygląda się nieco komicznie:


 

Tagi: komórka
14:42, tobiasz2013
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 października 2018

Zgreda spotyka ostatnio krytyka, że nic tylko ta Polska i polityka, że może by wreszcie coś z innej beczki, żeby płodozmian, różne różności, tak, jak drzewiej bywało, o butach ugg, pisarzach, malarzach, muzykach, wtyczkach do prądu, dyniach, casualach i dziesiątkach innych tematów.

No to będzie inaczej. Będzie o pewnych odmianach przyrody. A że, jak mówi ostatnie (?) prawo Murphy’ego – Mother Nature is a bitch – o pewnych niebezpiecznych jej przejawach.

W zasadzie temat sezonowo nie całkiem na czasie, bo tych stworzeń wraz z jesienią już jak na lekarstwo, ale z wiosną pojawią się znów i wtedy wiedza, jaką Zgred chce się podzielić, stanie się znów paląco aktualna.

Chodzi mianowicie o motyle.

 

A właściwie, skoro mowa o zagrożeniu, to tylko o górny rząd, nr 2 i nr 3. Chodzi mianowicie o bielinki i cytrynki.

 

W powszechnej opinii oba uchodzą za równie dla człowieka niebezpieczne: nic bardziej mylnego. Metodę uśmiercania człowieka mają podobną, ale różni je od siebie nie tylko kolor, i to trzeba wiedzieć.

Urodzonym killerem jest bielinek  (kapustnik, Pieris brassica).

 

Cechuje go ogromna zawziętość, i jeśli podejmie decyzję o ataku, masz, Czytelniku, małe szanse. Jeśliś młodzieniaszkiem, 20-30 lat i na dodatek szybkim w nogach, spierdalaj; twoje szanse obliczam wtedy na jakieś 40%. Bo bardziej prawdopodobne że dopadnie, wczepi się i zadusi. Jeśli jesteś dychawicznym emerytą, szans nie masz żadnych – poddaj się swojemu losowi: zamknij oczy i przygotuj na spotkanie ze Stwórcą.

Cytrynek (latolistek, listkowiec, Gonepteryx rhamni) natomiast, to inny typ osobowości.

 

Jest trochę rozmemłany i w zetknięciu z nim masz, Czytelniku, spore szanse na ujście cało. Metody są dwie: PETRYFIKACJA i DYSTRAKCJA. Pierwsza, to znieruchomienie. Cytrynek wzrok ma słaby i jeśli przestaniesz się poruszać, potraktuje Cię jako element przyrody nieożywionej. Po prostu sobie pójdzie, a właściwie poleci i zajmie się czymś innym.

Metoda druga polega na odwróceniu uwagi bestii. Dobrze jest mieć przy sobie to, co badacze Berkowitz i Cohen, którzy pół życia strawili na badaniu bielinków i cytrynków, nazywają butterfly decoy: może to być stary bilet autobusowy, lub ćwiartka chusteczki higienicznej.  Rzuć ją na wiatr, a kiedy cytrynek się owym  decoy zainteresuje, oddal się dyskretnie. Generalnie w zetknięciu z cytrynkiem masz jakieś 85% szans, że ujdziesz z życiem.


Jak więc widać, rozróżnienie między owymi latającymi zabójcami jest kluczowe. Przyrodę trzeba znać! Tylko daltoniści mają w niej przegwizdane.

wtorek, 25 września 2018

Zgred nigdy nie ukrywał, że zaciekle czytuje ludzi od siebie mądrzejszych, ponieważ sam będąc umysłowo dość średnio krajowo rozwinięty i permanentnie – jak większość Polaków – niedokształcony,  z ich pomocą próbuje zrozumieć dookolną rzeczywistość. I co jakiś czas trafia na ujęcie problematyki „co z tą Polską”, które uważa za na tyle trafne albo błyskotliwe, albo chociaż wyjątkowo interesujące, że warte jest udostępnienia tej garstce Krewnych i Znajomych Królika, która zagląda do jego bloga.

Dzisiaj zacytuje jednego z tych mądrzejszych profesorów, który wzmógł się tak, że mu się ulało. W eseju pt. „Jak zepsuliśmy polski zegarek”, o współmieszkańcach Przywiślańskiego Kraju prof. Romanowski rzecze oto tak:

… Polacy nie są przyzwyczajeni do sukcesu. A rząd dusz dzierży w Polsce Kościół katolicki, którego cele niekoniecznie są zbieżne z polską racją stanu. Tak czy inaczej, w 2016 r. […] III RP przestała istnieć. Dotąd nie wiemy, co właściwie powstało na jej miejsce.

Jarosław Kaczyński odkrył najgłębszą prawdę o Polakach – dotąd nieujawnianą, wstydliwie schowaną. A może niczego nie odkrył, tylko polscy inteligenci nie zdawali sobie z tego sprawy, a ci, którzy – być może – wiedzieli, nie mieli odwagi, by sięgnąć do takich rezerwuarów. Kaczyński miał tę odwagę. I nie mógł mieć wątpliwości: Polacy są inni niż od lat przedstawiają się sobie i światu. Nie pasują do Europy – ani do Zachodu, ani do Wschodu.

 

A ponieważ nie przeżyli absolutyzmu i byli gnębieni przez zaborców – nie lubią państwa. Lubią za to być przeciw – i w zasadzie wszystko jedno przeciw czemu.


Z czasów Rzeczypospolitej szlacheckiej zapamiętano warcholstwo, pogardliwy stosunek magnatów do króla, liberum veto. Dziś ten anarchizm idzie w parze z postawą roszczeniową: chcemy powierzenia państwu właśnie (bo komu innemu?) własnego losu, uwolnienia się od „nieszczęsnego daru wolności”.

Że nie ma w tym logiki? Nie szkodzi. Polacy […] ów brak logiki udowadniają nieustannie. Brak też logiki w równoczesnym domaganiu się kolejnych świadczeń socjalnych i wcześniejszej emerytury. Także – w największym zaufaniu, jakim naród obdarza prezydenta Dudę, i największej nieufności, z jaką równocześnie żywi do prezesa Kaczyńskiego…

A później profesor daje z grubej rury:

[…] Kaczyński dokopał się więc w Polakach czegoś najbardziej pierwotnego, prymitywnego, irracjonalnego. Zrozumiał przy tym, że z sukcesem źle się czują.

 

Pełną piersią oddychają tylko na pobojowiskach klęsk, wśród straconych szans „żołnierzy wyklętych”. W mroku „zdradzonych o świcie” pasażerów Tupolewa. „Naród – mówiła prof. Maria Janion – który nie umie istnieć bez cierpienia, musi sam sobie je zadawać”.

Czy to dlatego III RP, przedmiot tyluletnich marzeń, nie została przez Polaków pokochana? Bo była zbyt dobra, zbyt wyrozumiała, ofiarowała narodowi pokój?

A tu pobrzmiewa coś znajomego:

Naród kocha PiS, bo najwyraźniej jest jego, narodu, emanacją, więc obie strony nie muszą wreszcie niczego udawać, niczym się krępować. Znikło poczucie wstydu.

[Czy] to kolejne konsekwencje niedorozwoju w Polsce klasy średniej, rachitycznego mieszczaństwa, upodlenia pańszczyźnianego chłopa? A może słabego zakorzenienia chrześcijaństwa, którymi jedynymi wyróżnikami są dziś aborcja, in vitro i kult św. Jana Pawła II?

Lub odwiecznego oddalenia od Europy (choć także cielęcego zapatrzenia w Europę, wywołującego przy tym kolejne kompleksy? Czymkolwiek to spowodowane, oczywiste jest zawsze to samo: Polacy jako ogół do Europy nie pasują. Jedyne, co ich w Europie interesuje, to kasa.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
Tagi