Blog > Komentarze do wpisu

gęganie artysty

W naszej hybrydowej wojnie domowej bardzo coś rozgęgali się artyści i wszelakiej maści twórcy. Właściwie kapitolińskimi gęsiami powinno być tych kilkunastu publicystów, których mamy (nie mylić z szarą żurnalistyczną bracią), ale na alarm biją teraz już wszyscy, ochoczo udzielając wywiadów. Zgred miał właściwie zamieścić tu coś lekkiego, w sam raz na sezon ogórkowy, ale uznał, że poniższe elukubracje reżysera mogą skłonić do myślenia zarówno tych, którzy okopali się po jednej stronie, jak i tych, którzy tkwią w transzejach po drugiej. Elukubracje w sumie dość typowe i niekiedy ze sobą sprzeczne, ale będące zapisem jakiegoś tam stanu świadomości twórcy, a więc z założenia człowieka o wyostrzonym zmyśle obserwacji otaczającej nas rzeczywistości.

… czuję ogromny zawód. Od czerwca 1989 roku, kiedy upadł komunizm, każdy dzień był dla mnie świętem. Nie sądziłem, że tego doczekam. I wszystko zmierzało w dobrym kierunku. Weszliśmy do NATO, potem do Unii Europejskiej. Owszem, nie wszystko jeszcze dobrze funkcjonowało, były braki, ale powoli mogliśmy czuć, że stajemy się Europejczykami.

I nagle się okazało, że nic nie jest dane na zawsze. Że trzeba tę wolność pielęgnować, mądrze o niej mówić i wychowywać kolejne pokolenia. I dbać o obywateli. Mamy gospodarkę rynkową i świetnie, że tak jest, ale państwo powinno mieć świadomość, że nie wszyscy jego obywatele wyszli z transformacji ustrojowej obronną ręką i tworzyć osłonowe programy socjalne. A także troszczyć się o kulturę.



[…]. Ale dziś nie tylko w kulturze źle się dzieje i mamy to, co mamy. Kij w szprychy, ten wóz stanął. Zniknęły dobre obyczaje, chamstwo zostało wprowadzone w przestrzeń publiczną. Jest gloryfikowane. Wyrażenie, że "coś nie wypada" zostało zastąpione przez "nie opłaca się". Kiedyś szanujący się, zawodowy polityk pewnych rzeczy by nie powiedział, a dzisiaj nie ma oporów. Istnieje tylko jedno kryterium: populistyczne, i jedyna troska - czy się zdobędzie wyborców. I tak się stało, że 18 procent prawicowych Polaków rządzi resztą, udając, że to mandat od całego społeczeństwa. A tak naprawdę to nawet nie jest prawica, bo ekonomicznie to są bolszewicy, tyle że z krucyfiksem.

Myśmy zawsze byli tacy Polacy złote ptacy, a wszyscy dookoła bez przerwy byli na nas uwzięci, bo taki z nas fajny kraj.

I niestety, obecna partia rządząca chyba wierzy w to, czego mnie uczono w szkole dawno temu. Że Polska jest jakimś wyjątkowym krajem, że jesteśmy Chrystusem narodów. Naprawdę. To, co było ową dezynwolturą, swojego rodzaju metaforą wzięli na poważnie i ku temu prą. Sejm koronował Chrystusa na króla Polski, tylko nie wiadomo, gdzie go w poczcie królów polskich umieścić. Czy przed Mieszkiem I, czy za Poniatowskim?



[…] włączę telewizor i widzę, co oni tam wymyślają właściwie a vista. Początkowo w to nie wierzyłem, że można być aż tak bezczelnym, a teraz przyjmuję do wiadomości. A jednak! Nie wierzyłem, że jesteśmy aż tacy [...] zaściankowi. Zacofani. Wsteczni. Mało europejscy. Zakompleksieni. Przekonani, że wszyscy się na nas uwzięli. Ale z jakiego powodu?

[…] w czym się niby ta nasza cudowność przejawia? Niczego takiego w naszej historii nie znalazłem. Nawet w nowożytność wprowadzili nas zaborcy. Gdyby nie Austriacy czy Prusacy, to byśmy ciągle z podgolonymi głowami, w kontuszach siedzieli w tych naszych dworkach i polowali na zające. A ponieważ geograficznie byliśmy gdzieś w centrum, to lepiej zorganizowane kraje się nami zajęły. Zawsze powtarzam, że w środku miasta nie może stać pole niczyje, bo jakiś deweloper natychmiast je zagospodaruje. Tak było z rozbiorami. Gdybyśmy byli tacy dobrzy i umieli się rządzić, to my byśmy podbili Rosję czy Niemcy, a nie oni nas. I pokazalibyśmy, że rzeczywiście jesteśmy najlepsi w regionie.

[…] Przez ponad tysiąc lat udało się wiele rzeczy. Od XVIII do początku XX wieku było gorzej. A ostatnio przy okrągłym stole udała nam się bezkrwawa rewolucja, co było ewenementem. Byliśmy pierwsi wśród tzw. demoludów, dopiero za nami poszli inni.

Najlepsze określenie Polaków stworzył mój znajomy Bułgar. Powiedział: "Wy to jesteście tacy Ruscy, tylko uważacie się za Francuzów". I coś w tym jest. Mamy wschodnią mentalność, żebyśmy nie wiem jakie zachodnie ciuchy nosili. Jednak bliżej nam do Moskwy niż Brukseli. Choć rządząca partia chciałaby, żebyśmy nie byli ani tu, ani tu, żebyśmy byli wsobni, endemiczni. Bo my mamy wartości. Tylko jakie? Chrześcijańskie słabo się sprawdzają chociażby w kwestii przyjmowania uchodźców. Widziałem, jak w Boże Ciało ludzie idący w procesji chcieli zlinczować tych, którzy jeździli obok na rolkach.



albo lekko podfruwywali

[…] teraz [...] mamy nieco inną odmianę bolszewizmu z krucyfiksem, namaszczoną przez polski Kościół. Wiara jest prywatną sprawą każdego z nas, ale Kościół się obecnie panoszy we wszystkich możliwych zakątkach władzy świeckiej. A państwo powinno być sekularne. Owszem, istnieją też państwa wyznaniowe, ale wtedy trzeba to jasno powiedzieć. I nie udawać, że jest świeckie, jak głosi konstytucja. Ale za chwilę i to się zmieni. Władza zmieni konstytucję i będzie porządek.



[…] ja mam szacunek dla [...] urzędu [prezydenta]. Czasem się jednak zdarza wypadek przy pracy i na ten urząd zostaje wybrany ktoś, kogo sprawowanie funkcji głowy państwa przerasta. Tak bywa. Ale nikt mnie nie zmusi, żebym miał szacunek dla tego człowieka, który jest antyprezydentem.

[…] Najbardziej mam do niego żal o to, że sprawując niezależny urząd, nie musząc się bać, bo nawet Kaczyński nie może mu nic zrobić, mógłby czasem stanąć po stronie prawa, a nie pomagał je łamać. Tymczasem on zachowuje się jak  tchórz, człowiek bez właściwości. Z coraz większym poparciem Polaków, co jest dla mnie jakimś tragicznym paradoksem.

[…] rozdźwięk między tym, co prezydent w takim kraju jak Polska może zrobić, a tym, co człowiek udający prezydenta robi, wywołuje we mnie wielkie rozczarowanie.



[…] Czuję się Polakiem i uwiera mnie, że oni mi kawałek tej mojej Polski chcą zabrać. A co najmniej sobie ją uzurpują. Póki co nie zabrali nam paszportów, ale próbują zawłaszczyć autorytety. Na szczęście mądrzy ludzie na to nie pozwalają. Gwizdanie na profesora Władysława Bartoszewskiego na Powązkach było hańbą. Ale pocieszam się, że nawet planowana na tysiąc lat Rzesza trwała 12 lat. Choć oczywiście Polska i III Rzesza to nie jest to samo. Póki co jesteśmy w Unii i w NATO.

[...]  Wszystko szło w takim dobrym kierunku. Unia nie służyła nam tylko jako bankomat. Nie mówiliśmy jej, że my wiemy lepiej, bo my mamy idee. Kiedyś byliśmy uczniem, który aspirował do lepszych, chciał się uczyć. Dzisiaj jawimy się jako wszystkowiedzący głupek, pokazujący dwa kciuki w górze na sweetfoci na tle prawdziwych polityków.

Na szczęście myślę, że Europa nie traktuje Polski jako monolit, że umie odróżnić nasz obecny rząd od społeczeństwa polskiego, które ma potencjał, chociażby taki jak Donald Tusk. Mam nadzieję, że w show, który robi PiS, wierzą  tylko maluczcy. Choć nie chcę odbierać PiS-owi tego, że pochylili się nad niezaradnymi. I na kiełbasie wyborczej 500+ wygrali. No i trzeba przyznać, że byli świetnie przygotowani do przejęcia władzy.

[…]  poprzednia ekipa popełniła grzech pychy i zaniechania i dzisiejsza rzeczywistość to poniekąd  jej wina. Byli zadufani i aroganccy. A przede wszystkim nie udało nam się przez te wszystkie lata wyedukować młodych Polaków, nauczyć ich, jak ważne jest społeczeństwo obywatelskie.

Cóż, chyba zaprzepaściliśmy 20 lat wolności w kwestii edukacji, której celem jest dbanie o wolność właśnie.

(ilustracje Sławomira Mrożka i Marka Raczkowskiego. W roli motyla występuje Paweł Hajncel)

sobota, 01 lipca 2017, tobiasz2013

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Szablis75, *.centertel.pl
2017/07/07 22:06:16
Tym razem wytworzenie komentarza nie będzie łatwe.

Jestem zwyczajnie oszołomiony po "hołdzie polskim" podczas wizyty "pierwszego ministra" (jak pisała brytyjska prasa o Jego Ekscelencji Panu Prezydencie) u Imperatora Znowu Wielkiej Wszechameryki. Bo na uroczystość zapraszała Ambasada USA.

Naruszenie protokołu dyplomatycznego (wielokrotne), ale przy tym fragmenty gadek sprzedawcy o wielkości i tradycji szlachetnej naszego narodu nabywcy, była wszechobecna. Ostatecznie wyjechał, złośliwie twierdzę, że zostawił kartkę "dziękuję za nocleg, skontaktujemy się później".

I jak tu komentować wpis? Zgadzam się z Machlskim.
-
Gość: Szablis75, *.centertel.pl
2017/07/07 23:51:02
"Polska to taki dziwny kraj co ani zdechnąć, ani odrodzić się nie potrafi" - 19. Południk spektakl Teatru Telewizji w reżyserii Juliusza Machulskiego na podstawie jego własnej sztuki, komedia political fiction. Rok 2003[/n]. Rewelacyjna obsada:

Andrzej Grabowski (Prezydent Bartosz Czop)
Jan Frycz (Premier Franciszek Ciumak)
Sławomir Orzechowski (Szef kancelarii Błażej Pajda)
Cezary Kosiński (Sekretarz prezydenta Szymon Napierzak)
Halina Łabonarska (Maria)
Jan Machulski (Ex-prezydent Czechmeszyński)
Rafał Królikowski (Patryk)
Adam Ferency (podwójna rola: Bogdan Dziadul, Stefan Dziadul)
Joanna Brodzik (dziennikarka Karolina)
Jan Englert (Ambasador Niemiec)
Jerzy Stuhr (Ambasador Rosji)
Małgorzata Zajączkowska (Ambasador USA)
Robert Więckiewicz (Marinus)
Witold Pyrkosz (Narrator; nie występuje w czołówce)
Jan Holoubek (Operator; nie występuje w czołówce)