Blog > Komentarze do wpisu

Dumania Zgreda na rzymskim bruku

Maj, więc dłuższy weekend w Rzymie (niektórzy to mają szczęście, co?) i refleksja, która naszła Zgreda, gdy na gęstej od jedno- i dwuśladów rzymskiej ulicy walczył o życie na przejściu dla pieszych w centrum Wiecznego Miasta.

 

Otóż w Rzymie pieszy jest zwierzyną łowną bez względu na to, gdzie na jezdni się znajdzie. Ćwiczy to u miejscowej ludności refleks i utrzymuje populację zamiejscowych, w tym turystów, na akceptowalnym poziomie.

W Kraju Przywiślańskim pieszy co prawda też nie może się czuć na zebrze bezpiecznie, ale jak już na nią wejdzie, jest w stanie wymusić na kierowcach zahamowanie i przepuszczenie.

Oczywiście może go zawsze skosić ten, kto wyprzedza owego zatrzymującego się przed pasami frajera (w końcu jesteśmy w kraju, gdzie powożący samochodem uruchamia cały swój chłopski spryt, żeby udowodnić swoją przewagę nad innymi powożącymi),

 

ale w porównaniu z przechodniami w Rzymie i tak jesteśmy tu w lepszej sytuacji.

Oczywiście nie takiej, w jakiej znajduje się pieszy (lub cyklista) w Skandynawii, oficjalnie zwany „miękkim uczestnikiem ruchu”, który jest ZAWSZE uprzywilejowany. W tej części Europy zatrzymają się, żeby cię przepuścić zanim jeszcze poweźmiesz zamiar o przeprawieniu się na drugą stronę ulicy/szosy*, w dowolnym zresztą miejscu. 

 

kopenhaskie bezhołowie

I tu dochodzimy do refleksji, o której mowa na początku. Przyszło oto na rzymskim bruku Zgredowi do głowy, że my tutaj w naszej nieszczęsnej ojczyźnie zawieszeni jesteśmy między racjonalną do bólu protestancką Północą, a radosnym chaosem katolickiego Południa. Polska niby kraj katolicki, ale przecie zlepiony z kawałków, które przeszły szkołę pruskiego porządku i trochę gorszego austrowęgierskiego. I one chyba zdominowały tę część, na którą miało jakiś tam wpływ prawosławne bezhołowie, z którego dziedzictwem co prawda dalej się borykamy, ale od czego mamy CBA?

Mało tego, zawieszeni też jesteśmy w jakiejś dziwnym miejscu między racjonalnym, demokratycznym Zachodem, a nieszczęsnym Wschodem, do którego nigdy nie dotarło Oświecenie. Mamy skłonność do wschodniej egzaltacji,

 

Zabrze, listopad 1997. Matka Boska pojawia się na kuchennej szybie u sąsiadki Łucji

ale jednocześnie, jako „paw narodów i papuga**” (tak, to ten, co wielkim poetą był) chcielibyśmy, żeby było u nas jak na Zachodzie. Przynajmniej niektórzy z nas by tak chcieli, bo dla innych to zbyt duży wysiłek, i ta arcypolska szamotanina między kompleksem niższości i megalomanią sprawia, że w swojskim klimacie Wschodu im jakoś raźniej.

 

grupa Kozaków dońskich pisze nowe prawo, które będzie przegłosowane jeszcze tej samej nocy.

Do tego dochodzi to marzenie o silnym Przywódcy,

 

I o tym, żeby żaden obcy nam nie mówił, co mamy robić. I marzenie o własnej, Polskiej drodze, o skończeniu z tym wiecznym zawieszeniem, z tym byciem ni to, ni sio, ni psem, ni wydrą, hybrydą jakąś… Że niby Polska, to „nigdzie”...

No nie, żeby jakiś francuski licealista Polską sobie gębę wycierał?


----------------------------------------------------------------------------------

* w naszym Sejmie, jak wiadomo, nie udało się przewalczyć cywilizowanego przepisu o pierwszeństwie pieszego, który wyraża chęć przejścia przez ulicę.

** jeśli papuga, to zapewne Norwegian Blue.

sobota, 20 maja 2017, tobiasz2013

Polecane wpisy

  • psie kupy a sprawa polska

    Wśród lamentów nad losem Rzeczpospolitej pojawiają się coraz to nowe, trzeźwe analizy tego, co się właściwie stało. Tak na przykład tłumaczą to Joanna Podgórsk

  • diagnozy

    Co jakiś czas Zgred przeczyta coś, co wydaje mu się być wyjątkowo trafną diagnozą aktualnej sytuacji. Żeby czytelnik się nie uprzedził, cytat nie będzie podpisa

  • tako rzecze Ziemowit

    Zgred czasem cytuje ludzi, którzy jego zdaniem wyjątkowo przenikliwie widzą otaczającą nas rzeczywistość. A takim jest Ziemowit Szczerek. […] obawiałem si

  • W podróży...

    W podróży ... Pociągi nie śpią,jak nieraz cały świat nieraz nie śpi. Tak jak w filmie i jak w życiu. Wall Street pieniądz nie śpi. Tylko zagubieni lub mniej zag

  • Szara strefa spadła do 11 proc. PKB

    Spadła liczba kontroli, ale wzrosła ich skuteczność - mówił w piątek na konferencji w MF wiceminister finansów Marian Banaś. Z przedstawionego podczas niej rapo

Komentarze
Gość: Szablis75, *.centertel.pl
2017/05/31 01:54:29
"Gdy ducha z mózgu nie wywikłasz tkanin. Wtedy cię czekam - ja, głupi Słowianin,. Zachodzie - ty!... " Wspomnienia pracy maturalnej naszły mnie oczekiwanie, bo to ta godzina; zwyczajnie uruchomiły się wspomnienia; tak sobie wspominałem swoją edukację na ul. Chudoby (teraz Taczaka), gdzie byłem uczony języka niemieckiego przez zakonnice. Byłem uczony, bo nauka była okupiona niewyobrażalnym stresem (do tej pory mogę jednak robić wrażenie recytując po niemiecku "Ojcze nasz"...). Ale nie o tym powinienem pisać

Raczej należy się odnieść do wpisu. Moje myśli w niewielkim stopniu wynikają z wpisu. Trochę myślałem o czasach słusznie minionych, ulicy Chudoby, patronie mojej szkoły A. Węcławku (lub Wencławku), patronie ulicy gdzie było moje liceum (Świerczewski - szybko został zmieniony), aż dotarłem do rozważań Zgreda o odmiennościach między obszarami (północ - południe). Ale coś mnie uwierało. I wtedy olśnienie! Polska i "głupi Słowianin". Racja!

Otóż w naszym Kraju największym lękiem jest ten przed wojną (prof. Czapiński), a jednocześnie obrażamy wszystkich dookoła, a szczególnie sojuszników (Francja, Niemcy), wierząc w siłę upadłego imperium (UK) i ciągnąc za ogon tygrysa (a konkretnie drażniąc misia w klatce). Ale jest sukces, bo nasi wyszkolili specjalsów z Afganistanu, którzy odbili swoich z niedoli; sukces wspaniały. Szkoda, że polecieli na akcję pożyczonymi śmigłowcami, tak na stopa. Tak czy siaki, był sukces okupiony brakiem strat co moim zdaniem wynikało z nieobecności staruszków Mi.

Tam jest wojna, giną ludzie, a my boimy się przyjąć uchodźców, którzy uciekają przed śmiercią i głodem. Chrystus Narodów! Nie, to nie jest przykre - to WSTYD!

W świetle powyższego jak nieistotne jawią się problemy komunikacyjne! Owszem Skandynawowie, mają ropę i gaz, Włosi wino, ale i my mamy Puszczę i uwaga - poczucie humoru! Ha!

W świetle powyższego problemy komunikacyjne są zupełnie nieistotne.