Blog > Komentarze do wpisu

O uboga mowo polska

W popularnym dodatku do popularnej gazety  ukazał się wczoraj artykuł o inwestowaniu w dzieci; wypowiada się tam niejaki Maciek, w którego rodzice mądrze inwestowali, a który teraz został liderem, bo skończył dobrą zagraniczną szkołę, a na polskiej Politechnice nie miałby szans.

Ów Maciek uważa, że nie można od razu postawić na samodzielność dziecka, ale trzeba namawiać je i zachęcać do nauki. Ciągle robić encouraging rodzicielski. (…) podkreśla, że ważne jest to, żeby lider nie zapomniał o tym, iż ktoś kiedyś mu pomógł, i zrobił swój giving back to the society. (…) – Nie dostałem się od razu na Imperial [College] – podaje przykład – ale ja nigdy nie biorę „nie” za odpowiedź, więc gdy mi odmówili, wysłałem im maile, żeby zrobili reconsideration. Gdy się nie odzywali, napisałem list, że jestem bardzo zainteresowany i nie odpuszczę. I to ich ruszyło, zaprosili mnie na interview… mówi.

Zgred przeczytał wynurzenia Maćka z nabożnym skupieniem i zachwytem. Sam będąc wybitnie oldskulowy, wykształcony w polskiej uczelni i mający problemy z asertywnością, z zainteresowaniem (pomieszanym z zazdrością, nie bójmy się tego słowa) bada ów nowy gatunek polskiego młodego człowieka, który tak swobodnie posługuje się językiem obcym, ba, bez niego już nie potrafi się obejść, bo angielski wszak o tyleż zgrabniej pewne rzeczy ujmuje.

Zgred nie dość, że bierze „nie” za odpowiedź, to jeszcze dorastał w czasach, kiedy językami obcymi mało kto władał (bo kontakt z innymi krajami był, jak to mówią statystycy, zaniedbywalnie mały), więc i on nie włada. Kiedy dziś słucha w radiu takich swobodnie cyrkulujących po Europie Maćków i różnej maści młodych polskich celebrytów, osobliwie ze sfer zbliżonych do artystycznych, którzy dając interview ze swadą mieszają język polski z angielskim, trwa w niemym podziwie, bo sam by tak nie potrafił… I żadne encouraging by tu nic nie dało.

Osoba bliska Zgredowi przytomnie zauważyła, że pokazujący się niekiedy w TV obywatele izraelscy, którzy nie byli w naszym kraju od r. 1968 lub jeszcze dłużej, posługują się czystą, nudną literacką polszczyzną, siermiężną wręcz, bo zupełnie nieozdobioną obcymi naleciałościami. Biedacy, oni też tacy nienowocześni, kultywują tę suchą polszczyznę, która na dokładkę do niczego im się nie przydaje! Powinni zrobić reconsideration.

niedziela, 16 czerwca 2013, tobiasz2013

Polecane wpisy